Bieszczadzkie łąki jesienią pełne skarbów

Jak nie kochać jesieni… jej barw purpurowych, liści niesionych wiatrem w rytmie deszczu tańczących?

Jesień to jedna z najpiękniejszych pór roku, zwłaszcza w aurze bieszczadzkich gór. To doskonałe miejsca do spacerowania po barwnym dywanie natury oraz zbierania roślin, które posiadają wiele cennych właściwości leczniczych. Dzisiaj zapraszamy do przyjemnej przygody w towarzystwie bieszczadzkiej przyrody, która będzie również wspaniałą kontemplacją pięknej natury Karpat Wschodnich!

Czym jest „łąka” oraz jakie skarby posiada?

To zbiorowisko licznych gatunków traw oraz roślin zielnych – bylin, żyjących dłużej niż dwa lata i zwykle wielokrotnie w tym czasie wydających nasiona. Inaczej można powiedzieć, że jest półnaturalnym lub antropogenicznnym zbiorowiskiem, którego utrzymywanie się zależne jest od koszenia. Elementem charakterystycznym łąk jest darń, czyli zwarta okrywa, gęstego systemu korzeni i rozłóg roślin, która silnie wiąże się z glebą. Dzięki temu po każdym skoszeniu i spoczynku zimowym łąka może odrastać na nowo. Odpowiednie gospodarowanie łąkami przekłada się oczywiście na zachowanie różnorodności gatunkowej roślin, którą bez wątpienia mogą cieszyć się Połoniny.

Czym więc są połoniny?

W najwyższych partiach Bieszczadów wierzchołki pokrywają charakterystyczne dla tego pasma łąki górskie, położone ponad górną granicę lasu – tzw. połoniny. Stanowią one najwyższe piętro roślinne, na które składają się zespoły ubogich muraw i krzewinek z rzadkimi zakrzaczeniami. To niezwykle cenne przyrodniczo tereny z roślinnością wschodniokarpacką, alpejską i subalpejską.  Bieszczady są jedynymi górami w Polsce, które obejmują trzy piętra roślinności, obejmujące piętro pogórzy, regla dolnego i połonin. Do najpiękniejszych bieszczadzkich połonin, możemy zaliczyć – Wetlińską, Caryńską, Małą czy Wielką Rawkę.

Jakie rośliny możemy spotkać na bieszczadzkich łąkach?

W zagłębiach terenu, w miejscach nieregularnie wypasanych obecny jest kępowy zespół śmiałka darniowego. Łąki świeże reprezentuje natomiast zespół łąki rajgrasowej, spotykany w dolinach większych cieków oraz w niższych partiach zboczy. Często obecny jest tutaj pastwiskowy zespół życicy trwałej oraz grzebienicy pospolitej. Natomiast zbiorowiska z mietlicą pospolitą zajmują znaczne powierzchnie w przygrzbietowych partiach niezalesionych wzgórz.

Zapewne wielu z Was podczas jesiennych wędrówek, wielokrotnie spotkało na swojej drodze barszcz zwyczajny, świerząbka korzennego, czy dzięgla leśnego.

Co to oznacza, że rośliny są powiązane fenologicznie z klimatem? 

Tysiące lat temu „rodzaj menu”, jaki spożywała ludność, był ściśle uwarunkowany fenologicznie. Co to oznacza? Związany był on ze zmianami warunków klimatycznych, porami roku oraz zjawiskami rozwoju roślin, np. kiełkowaniem, kwitnieniem, owocowaniem, zrzucaniem liści. Dla przykładu: wiosną przeważały świeże liście (np. mniszka) i młode pędy, latem owoce (np. maliny, borówki) i ziarniaki traw (np. manny), jesienią dodatkowo pojawiały się pożywne korzenie, które po sezonie wysycały się cukrami (np. kaczeńców, łopianów i różnych storczyków), a w zimie pokarm stanowiły orzeszki laskowe, żołędzie i bukiew.

Jesień sprzyja zbieraniu przede wszystkim korzeni i pędów roślin. Do roślin, które z powodzeniem możemy pozyskiwać o tej porze roku, na względnie żyznych łąkach, zaroślach i obrzeżach lasu, należy nasz bohater – dzięgiel leśny.

Według dawnych wierzeń dzięgiel, to zioło lecznicze i ochrona przed złymi urokami, a o jego właściwościach leczniczych pisał już sam Henryk Sienkiewicz w powieści „Krzyżacy”. Jego właściwości lecznicze znane były również mieszkańcom Ameryki Północnej oraz Azji, którzy stosowali go, jako środek łagodzący na dolegliwości kobiece – łagodzi on bowiem bóle miesiączkowe oraz „uderzenia gorąca” w czasie menopauzy.

Obecnie możemy bez obaw pozyskać jego korzenie, które można zjeść juz chwilkę po ugotowaniu. Dzięgiel ma działanie uspokajające, wiatropędne oraz reguluje pracę żołądka. Wzmacnia on również funkcje centralnego układu nerwowego. Dodatkowo nasiona dzięgla mogą zastąpić anyżek, a owoce mogą być przydatne do robienia proszku przeciw owadom.

Mam nadzieję, że ta krótka przygoda zachęci Was do korzystania z dóbr naszej natury!

A na koniec… usiądźmy na chwilkę z kubkiem gorącej ziołowej herbaty i pomyślmy… Bieszczady, to miejsce na ziemi, które warto poznać i do którego warto powracać. Nie szybko i byle jak, ale z zadumą i refleksją. Jesienne barwne wieczory, miękka cisza i łagodna melancholia, to idealny moment, aby zatracić się w pięknie bieszczadzkiej przyrody. Może to być także chwila pełna ciepłego wspomnienia z podróży w Bieszczady.

Ciepłych wieczorów oraz samych inspirujących myśli!

Anna Gibała

 

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.