Bojkowie – lud wysiedlony, ale nie zapomniany

Bojkowszczyzna to obszar położony na północnych oraz południowych stokach Karpat (od Wysokiego Działu w Bieszczadach do doliny Łomnicy w Gorganach).  Obecnie teren ten znajduje się w granicach dwóch państw: Polski (powiat bieszczadzki) oraz Ukrainy (górskie partie obwodu lwowskiego, iwanofrankowskiego oraz zakarpackiego).

Bojkowie wraz z sąsiadującymi z nimi od wschodu Hucułami i od zachodu Łemkami wchodzą w skład grupy etnograficznej górali karpackich pochodzenia rusińskiego i wołoskiego. Bojkowie zamieszkiwali teren Bieszczad, Łemkowie zaś – bardziej Beskid Niski, oraz jeszcze dalej na zachód.

Różnice między Bojkami, a Łemkami w elementach kultury materialnej i duchowej były nieznaczne. Różnili się sposobem gospodarowania, budownictwem, ubiorem, zwyczajami i obrzędowością, odmiennością gwarową. Natomiast znacznie różnili się mentalnie. Zarówno Łemkowie jak i Bojkowie byli wyznania greckokatolickiego, rzadziej prawosławnego. Przywiązani byli do cerkwi, język był ukraińska gwarą.

Bojkowie to rdzenni mieszkańcy Bieszczadów. Wysiedlenia przeprowadzone w trakcie akcji „Wisła” doprowadziły praktycznie do wyniszczenia zarówno kultury, jak i osad i wsi bojkowskich na terenie Polski. Bojkowie nadal istnieją, mieszkają, mają swoje tradycje i kulturę po stronie Ukraińskiej. Więc całkowitym błędem i nieprawdą jest, że Bojkowie to lud zaginiony. Owszem na terenie Bieszczad trudno spotkać Bojka, który otwarcie deklaruje swoją tożsamość, albowiem Bojkowie, to nie byli Polacy i obecnie przez wszelkie antagonizmy polityczne, Bojkowie są dyskryminowani i budzą często niechęć i uprzedzenie. Tworzenie nowych granic po wojnie, ich przesuwanie doprowadziło do dramatów i tragedii (całych rodzin) wśród ludzi, którzy kiedyś żyli ze sobą w całkowitej zgodzie. Bojko, Żyd, Polak, Cygan – każdy miał prawo do współistnienia.

Obecnie na terenach Bieszczadów mówi się dużo o Bojkach. Odkrywa się coraz większą o nich wiedzę, która przez wiele, wiele lat, była niekompletna i przekłamana. Sam fakt, że na potrzeby komercji wymyśla się różnego rodzaju nazwy w gastronomii, czy we wszelkiego rodzaju hasłach reklamowych, świadczy, że Bojkowie zaczynają „wracać do łask”. Niestety przekłamane nazwy potraw, zamazują prawdziwe tradycje i kuchnie bojkowską.

Kilka ciekawych opisów tradycji i obrzędowości, ubioru i zwyczajów bojkowskich, możemy odnaleźć w bardzo ciekawej publikacji pod redakcją Olgi Solarz „Wybór tekstów etnograficznych o dawnej Bojkowszczyźnie Zachodniej.” Książka niezwykle ciekawa, bo mająca odniesienie do archiwalnych dokumentacji i zapisów znajdujących się przy Samborskim Muzeum „ Bojkiwszczyzna”.

A oto przykładowe zwyczaje:

Na przykład zwyczaje pogrzebowe ze wsi Caryńskie. Gdy zmarły leżał po śmierci w domu, nie sprzątano, nie zamiatano izb. Dopiero po pogrzebie wynoszono śmieci w odległe i niedostępne miejsce. Rodzina obowiązkowo musiała zawodzić i płakać (tzw. jojkaty). W domu zmarłego, ale także w całej wsi, nie należało się czesać, nie należało na noc zostawiać w wiadrach wody. Do pogrzebu, nie wolno było pracować w polu, sadzić ziemniaków, wywozić gnoju – bo przez 7 lat pole byłoby zachwaszczone i nieurodzajne. Zmarłego wywożono wozem zaprzężonym w woły. Jarzmo na woły zakładano w odwrotną stronę, by nie wozić zmarłych, lecz zboże.


Natomiast na Boże Narodzenie (Ternawa Wyżna pow. Turka) wszyscy w rodzinie wstają wcześnie rano, gdyż taka tradycja że cały rok się tak będzie wstawać. Kobiety pieką pałanycie (ciasto z pszenicy robione bez dodatku drożdży, jako płaskie placki) i karaczan (wielki bochen chleba żytniego, do którego wkłada się wigilijne potrawy i czosnek). Kolacja składa się z 12 potraw: kapusty, kartofli, barszczu, pierogów, gołąbków z tartych kartofli, pasternaku, grzybów, bobu, kutii, pałanyc’, śledzi i kysełyci. Rodzina klęka przy snopie owsa i dziękuje Bogu za doczekanie świąt. Następnie dzieli się pałanycie wśród zwierząt. Wiele jest  bardzo ciekawych tradycji, dzięki którym mają być dobre plony, kury mają nieść jajka, czy lasy będą pełne grzybów.

Bojkowie – mężczyźni nie byli zbyt urodziwi. Krępi, niscy, mieli długie włosy, wystające kości policzkowe, oczy szare lub niebieskie. Ubierali się latem: w sirak z grubego płótna, zimą w kożuch oraz w sukienny łejbyk. Na nogach zimą jak i latem mieli chodaky.

Kobiety były ładniejsze i przystojniejsze od mężczyzn. Nosiły białe spódnice z domowego płótna, wyszywane albo malowane czernidłem. Taka spódnica nazywała się malowanka albo dymka. Noszono do niej wyszywane koszule i zapaski, siraki z czarnego sukna, wyszywane żółtą lub czerwoną nicią. Były również siraki z białego sukna wyszywane na granatowo i czerwono. Na szyjach nosiły kobiety szklane lub porcelanowe paciorki i koraliki a także gerdany. Kobiety zaplatały włosy w dwa warkocze, w które wplatały czerwona włóczkę.

Bojkowie byli bardzo biednym ludem. Głównym ich pożywieniem był chleb owsiany zwany oszczypkiem, owsiany lub jęczmienny czyr (prażucha z mąki rozrabianej w wodą lub rzadko – mlekiem), ziemniaki, kapusta. Chleb żytni zjadało się wyłącznie na Święta Wielkanocne oraz Boże Narodzenie. Mięso wyłącznie na stół trafiało również w te święta.

Domy Bojków miały charakterystyczny wygląd. Gospodarstwo składało się z jednego budynku, gdzie pod wspólna strzechą była chata (izba z piecem), sień, komora, stajnia, i boisko. Plony składało się na strychu, który ciągnął się przez cały budynek. Pomieszczenia były duże, ciemne i kurne – z glinianymi piecami, bez kominów, z otworem w powale, gdzie ulatywał dym.


Luka powstała z niewiedzy o Bojkach jest obecnie uzupełniana. Czasem są to przekłamane informacje, jednak już temat ten nie jest tematem tabu. Dzięki Towarzystwu Karpackiemu, Oddziałowi Bieszczadzkiemu Towarzystwa Opieki nad Zabytkami, czy Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku mamy już kilka podstawowych informacji o rodzimych mieszkańcach dawnych Bieszczadów.

Polecam publikacje takie jak ‘Płaj”, „Bieszczady Odnalezione”, książka „Wybór tekstów etnograficznych dawnej Bojkowszczyźnie Zachodniej” czy wiele publikacji Stanisława Krycińskiego, które w sposób wiarygodny przybliżają nam pewne informacje o tych dawnych mieszkańcach ziem bieszczadzkich.

Lidia Tul-Chmielewska

* Korzystałam z literatury: „Wybór tekstów etnograficznych dawnej Bojkowszczyźnie Zachodniej” – pod redakcją Olgi Solarz, oraz „Krajobrazy nieistniejących wsi” – Stanisława Kłosa.

2 komentarze
  1. Zdjęcie na początku artykułu pokazuje warsztat łemkowskiego rzeźbiarza-kamieniarza Josyfa Tarbaja z Przegoniny, we IX 1933 r. Zdjęcie wykonał Roman Reinfuss. Przegonina leży na Łemkowszczyźnie! Warto nie mylić bytów.
    Szymon Modrzejewski, Stowarzyszenie Magurycz

    1. Przepraszamy za wprowadzanie w błąd, pomyłka jak najbardziej niezamierzona i już poprawiona. Zdjęcie usuwamy, pojawi się w artykule o Łemkach.

Leave a Reply

Your email address will not be published.