Żernica Wyżna i Niżna – nieistniejąca wieś

Żernica Niżna i Żernica Wyżna położone są w gminie Baligród. Od Zahoczewia do kościółka w Żernicy Niżnej jest ok 2 km, do cerkwi w Żernicy Wyżnej niecałe 5 km. Obie wsie, to obecnie miejsca na mapie.

Na Przedgórzu Bieszczadzkim, od Zahoczewia w górę biegu potoku Ruchlin – prowadzi droga. Na mapie jest oznaczona jako droga szutrowa. Jej stan jednak jest bardzo dobry, doskonale nadaje się do przejazdu samochodem.  Rozciąga się tam dolina, prawie na całej długości bezludna – ok 7 km.

Miejsce, tak blisko od drogi – dość ruchliwej – na trasie  Lesko – Baligród – Cisna, a jakby zapomniane i zatrzymane w czasie.

Na tym pustkowiu, na małym pagórku najpierw zobaczymy po lewej stronie samotną małą kapliczkę. To jest to, co pozostało po Żernicy Niżnej. Wsi, której już nie ma. Wieś przed wysiedleniem i zniszczeniem w większości była zamieszkana przez Rusinów, ale również mieszkali tutaj Polacy i Żydzi. Wieś została wysiedlona na przełomie kwietnia i maja 1947 roku.

Z kart historii…

Obie wsie były efektem akcji osadniczej prowadzonej przez Balów z Hoczwi. Początkowo nazwa Żernica brzmiała inaczej, bo „Szernycza”.  Żernica Niżna istniała już pod koniec  XV wieku, istnienie Żernicy Wyżnej natomiast lokowane jest na 1523r. Przed ostatnią wojną światową Żernica Wyżna była dwukrotnie większa od Niżnej. Mieszkańcami byli głównie Rusini, lecz nie tylko, zamieszkiwali je także Polacy oraz Żydzi.

W 1932r. miejscowi Polacy w Żernicy Niżnej wznieśli murowaną kaplicę. Po drugiej wojnie światowej niestety ludność została wysiedlona a zabudowa zniszczona, z której ocalała jedynie kaplica.

Z kolei Żernica Wyżna w 1944r. była ośrodkiem koncentracji bieszczadzkich oddziałów UPA. Stąd wyruszył jeden z oddziałów, który dokonał mordu w Baligrodzie. Po drugiej wojnie światowej mieszkańców wysiedlono a zabudowania zniszczono. Na terenie wsi działał PGR i zakład karny. Początkiem XXI wieku żernickie pustkowia sprzedano w prywatne ręce.

Zabudowania tej niewielkiej wioski rozciągnięte były wzdłuż drogi. W sąsiedztwie obecnej kapliczki rzymskokatolickiej pw. Matki Boskiej Ostrobramskiej, która została wzniesiona w 1932 roku, a odremontowana w 2009 roku, możemy zobaczyć  (choć z drogi ciężko, trzeba wiedzieć) po lewej stronie drogi, znajduje się zdewastowany cmentarz greckokatolicki i miejsce po greckokatolickiej cerkwi pw. Św. Michała Anioła z 1843 roku.

Po cerkwi pozostała podmurówka, mocno zarośnięta oraz krzyże, które niszczeją. Jest tutaj kilka zarośniętych nagrobków i krzyży. Widać, że dawno o cmentarz nikt nie dbał. Miejsce przeszywa wprost smutkiem i samotnością. Po wysiedleniu ludności, cerkiew i domostwa zostały zniszczone, a reszty już dokonał czas i przyroda. Raz w roku w ostatni dzień maja – pojawiają się tutaj ludzie, którzy w kapliczce spotykają się i modlą.

Jadąc dalej ok. 1,5 km zobaczymy po lewej stronie drogi greckokatolicką cerkiewkę – to Żernica Wyżna. Ta obecnie wyremontowana przez właściciela ziemi – Pana Słabika Janusza – przez wiele lat niszczała i popadała w ruinę. Cerkiew pw. Św. Bazylego Wielkiego – pochodzi z 1800 roku, została rozbudowana w 1938 roku. Po wysiedleniu mieszkańców po 1947 roku była magazynem PGR, a następnie opuszczona- niszczała i popadała w ruinę. Rozebrano dzwonnicę, zniszczono cmentarz. Obecnie staraniem prywatnej osoby, cerkiew została odremontowana, wyposażona

, cmentarz zadbany i uporządkowany.

Żernica Wyżna była większą wioską od Niżnej, w większości zamieszkaną przez Rusinów.  Tutaj koncentrowało się wiele sotni UPA, mieszkańcy tej wioski sympatyzowali i pomagali z UPA. Rozegrało się tutaj wiele krwawych i tragicznych dramatów. Miejsce smutne jak i historia tej ziemi.

Praktycznie, oprócz dawnych budynków PGR – użytkowanych teraz prywatnie, oraz powstającego szybowiska, nie ma tutaj nikogo. Jak okiem sięgniemy, widzimy pustkowie, i totalna cisza.

Cerkiew można obejrzeć przez szklane drzwi, ale jak dopisze szczęście, to z sąsiedniego budynku (zakład produkcyjny) – może ktoś nam otworzy tam drzwi. We wnętrzu możemy zobaczyć ocalałe polichromie przedstawiające św. Olgę, Kniazia Włodzimierza i Chrystusa w Ogrodzie Oliwnym.

Obie wsie, które właściwie istnieją jako zapis na mapie, są przepełnione smutkiem i pustką. Urzekające piękno okolicy dotyka każdego, kto tam trafi.  Powstaje wewnętrzna sprzeczność, pomiędzy odbieraniem uroku tego miejsca, a tragiczna historią.

Miejsce polecam, ludziom wrażliwym. Tym, którzy nie oceniają historii, lecz ją pielęgnują i akceptują taka, jaka była. Możemy kształtować przyszłość, na przeszłość wpływu nie mamy.

Lidia Tul-Chmielewska

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.