Anetta Machoń – ikony ze Stężnicy

Pisać ikonę – to jakby modlić się i odpoczywać

Przedstawiam Wam, piękną i nietuzinkową kobietę – ikonopistkę – Anettę Machoń


Ma swoją pracownię w przepięknym, malowniczym miejscu – w Stężnicy, przy trasie między Baligrodem a Wołkowyją.

Nie sposób przeoczyć tego miejsca, gdyż jest to jeden z bardziej charakterystycznych domów w Bieszczadach. I Anetta – jest osobą, którą gdy raz się spotka – na zawsze się ja zapamięta.’

Ikony pisze od około 10 lat, uczyła się pisania ikon w Cisnej od Joanny Zabagło. Każda z ikon wykonywana jest techniką tradycyjną, czyli temperą jajowa. ( żółtko mieszane z winem lub wodą). Deska jest gruntowana w sposób tradycyjny, podklejana jest płótnem i gruntowana klejem kostnym mieszanym z kredą bolońską. Później jest szlifowana i na to nakładany jest podlinnik. Następnie robiony jest szkic, nakładane złoto i zaczyna się pracę nad ikoną. W pierwszej kolejności robiona jest podmalówka, a później nakładane są światło i cienie. Na koniec ikonę konserwuje się werniksem. Praca nad ikoną wymaga skupienia i wyciszenia nie da się tutaj nic pospieszyć przez to jest to modlitwa jak i relaks.

Ikony Anetty możemy zobaczyć w wielu Galeriach w Bieszczadach, ale wiele ikon trafiło do koneserów tego rodzaju dzieł – w całej Polsce i za granicą.

Anetta pisząc ikonę – jakby rozmawiała ze swoim dziełem. Skupienie i wyciszenie daje się odczuć w rozmowie z nią – od razu wiemy, że właśnie jest w trakcie tworzenia swojego dzieła.


Polecam Wam spotkanie z Anettą, odwiedzenie jej magicznego i przepięknego domu w Stężnicy, gdzie wraz z mężem – Andrzejem – usiądą i pogadają wspólnie – tak „po ludzku”. Zapraszam do jej pracowni – niesamowite miejsce i twórczy klimat.

Zapewniam, że takie spotkanie na zawsze zagości w pamięci każdego.

Lidia Tul-Chmielewska

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.