Bieszczady na rowerze – w dolinie Solinki i Wetlinki

Dziś zapraszamy na rowerową eskapadę w rejon Cisnej i Kalnicy, a dokładnie w doliny przepływających tamtędy rzek – Solinki i Wetlinki. Proponowana trasa ma długość około 40 kilometrów, w formie pętli z jedną odnogą. Może ją pokonać każda, przeciętnie sprawna osoba, jeżdżąca na rowerze.

Wyruszamy z Cisnej w kierunku Dołżycy, wzdłuż „dużej pętli bieszczadzkiej”, oznakowanej także tabliczkami tras rowerowych – w kolorze zielonym (R61) i niebieskim. Na szczęście po przejechaniu 2-3 kilometrów zjeżdża się z ruchliwej szosy, skręcając w lewo w kierunku miejscowości Terka i Buk. Teraz trasa staje się bardzo, a to bardzo urozmaicona, wijąc się wśród lesistych wzgórz wzdłuż malowniczej doliny rzeki Solinka.

Po obu stronach drogi można zauważyć gęste łany, wysokiej na przeszło 2 metry rośliny, która zakwita na kolor żółty pod koniec lata. To rudbekia naga, która wprawdzie pochodzi z Ameryki Północnej, ale była bardzo często uprawiana – w celach ozdobnych – przez dawnych mieszkańców. Obecnie – zdziczała – jest żywym świadkiem dawnych dziejów Bieszczadów, gdzie porasta doliny, w których kilkadziesiąt lat temu były ulokowane gęsto zamieszkałe wsie.

Po pokonaniu 7 kilometrów dociera się do parkingu leśnego, położonego w maleńkiej osadzie Polanki. Tu, z całą pewnością, warto udać się (skręcając w lewo) do doliny nieistniejącej już wsi Łopienka – około 6 kilometrów w obie strony. Trasa prowadzi leśną utwardzoną drogą, wzdłuż której wyznakowano także ścieżkę przyrodniczą białe kwadraty z zielonym, poprzecznym paskiem.

Można tu także zobaczyć czynny wypał węgla drzewnego, który odbywa się w dużych metalowych beczkach, nazywanych retortami. W temperaturze kilkuset stopni Celsjusza, przy ograniczonym dostępie powietrza, twarde drewno bukowe zamienia się w węgiel drzewny, który współcześnie jest powszechnie używany podczas przygotowywania dań z rusztu, czyli popularnego grillowania. Oprócz tego nadal ma zastosowanie, m.in. przy produkcji filtrów i w medycynie.

W samej Łopience, z dawnej zabudowy,  do dziś zachowała się jedynie, gruntowanie odnowiona w ostatnich latach cerkiew pw. św. Paraskewii, którą wybudowano z polnych kamieni. Co do daty jej powstania trwały pewne spory, ale obecnie przyjmuje się, że powstała w pierwszej połowie XIX wieku.

Przy świątyni można podziwiać pokaźnych rozmiarów lipę, w której wypalonym pniu może się pomieścić nawet dziesięć osób. Udało się także uratować – pochodzącą z początku XVIII wieku – cudowną ikonę Matki Bożej, którą obecnie można podziwiać w kościele w Polańczyku, zaś wewnątrz łopieńskiej świątyni znajduje jej wierna kopia, namalowana przez znaną lokalną artystkę.

Po liczącej w okresie międzywojennym około trzystu mieszkańców wsi pozostały jeszcze zdziczałe drzewa owocowe, miedze i terasy dawnych użytkowych pól. Przed II wojną światową Łopienka była bardzo ważnym w regionie miejscem kultu maryjnego, a podczas kilkudniowych odpustów można było spotkać tysiące pielgrzymów przybyłych także spoza Bieszczadów. Z Łopienki dalej wędrować można już tylko pieszo, więc rowerem należy wrócić tą samą drogą do parkingu w Polankach.

Następnie, skręcając najpierw w prawo i za mostem w lewo, wjeżdża się w kolejną utwardzoną drogę leśną, która stanowi także część trasy rowerowej oznakowanej tabliczkami z niebieskimi paskami. Tym razem prowadzi ona wzdłuż doliny rzeki Wetlinka, której znaczna część znajduje się także w granicach rezerwatu przyrody „Sine Wiry”. Zajmuje on powierzchnię 450 ha i w 90% pokryty jest lasami – głównie z bukiem, jodłą i jaworem.

Obszar ten jest także ostoją wiele rzadkich zwierząt, jak wilki, rysie i niedźwiedzie. Swoje rewiry lęgowe mają tu także duże ptaki drapieżne – orzeł przedni i orlik krzykliwy. Nazwa rezerwatu nawiązuje do okresu sprzed II wojny światowej, kiedy to miejscowa ludność tworzące się w wąskim nurcie rzeki Wetlinka pieniste głębiny nazywała „wirami”, zaś najgłębszy z nich zyskał miano „sinego wiru”. Trzeba przyznać, że nurt tej rzeki na swoim przełomowy odcinku uzyskuje bardzo dużą siłę i prędkość, co wynika z faktu iż na odcinku około 30 km spadek poziomu wód wynosi blisko 750 metrów. Jadąc tędy warto zatrzymać się przynajmniej dwu-, trzykrotnie i przejść pieszo wytyczonymi ścieżkami przyrodniczo-historycznymi.

Na pierwszym odcinku przejazdu – u podnóża góry Połoma (776 m n.p.m.) – znajduje się bardzo efektowana kaskada wodna. W tym miejscu latem 1980 roku, po ulewnych deszczach, zbocze góry Połoma obsunęło się, tarasując na jakiś czas rzekę.

Następnie, po przejechaniu około jednego kilometra ma swój początek krótka ścieżka edukacyjna w formie pętli o długości 1 km. Przy początku drugiej (dłuższej) ścieżki znajduje się wiata odpoczynkowa. Warto przejść na drugą stronę drogi, gdzie na stromej skarpie gdzie kiedyś stała cerkiew zachowało się kilka nagrobków oraz niebywałych rozmiarów lipa, która osiąga 6 metrów w obwodzie pnia! Jest to tym samym największy okaz tego gatunku drzewa na Podkarpaciu.

Po przeciwnej stronie, w kierunku zakola rzeki Wetlinka kiedyś znajdowały się zabudowania dawnej wsi Zawój. Dziś można tu tylko odnaleźć stare drzewa, kamienne nagrobki cmentarne oraz fragmenty piwnic i studni. Wzdłuż dalszej trasy przejazdu w stronę Kalnicy prowadzi ścieżka historyczno-przyrodnicza pn. „Bieszczady Odnalezione”. Ustawione tablice informacyjne mówią o historii nieistniejących wsi – Łuh i Jaworzec.

Zaś w nurcie rzeki Wetlinka można spotkać m.in. bociana czarnego, pluszcza, brodźca piskliwego i pliszkę górską.  Nieraz zdarza się także odnaleźć tropy wilków i niedźwiedzi, które wędrują tędy, głównie nocą. Tym, którym jeszcze starczy sił, polecamy krótki dojazd do tradycyjnego górskiego schroniska PTTK na Jaworzcu. Po dalszych kilkunastu kilometrach, jadąc przez Kalnicę i Dołżycą dociera się do Cisnej.

Grzegorz Sitko 

 

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.