“Bieszczady. Tam gdzie diabły, hucuły, ukraińce” Stanisław Kryciński

Są takie miejsca, które swą tajemniczością przyciągają jak magnes. Wielu próbuje rozwikłać ich zagadkę, odkryć coś nowego, zaskoczyć wszystkich. Wydobyć na światło dzienne nieznaną dotychczas historię. Nielicznym się to udaje. Czy autorowi również?

„Nie znajdziemy w Bieszczadach imponujących ruin czy monumentalnych budowli. Jednak już sama konfrontacja rzeczywistości z przedwojennymi mapami zadziwi niejednego. Ciągnące się dziś kilometrami bezludne i zarośnięte przestrzenie jeszcze 70 lat temu tętniły życiem, a teren ten był przeludniony. W każdej dolinie była wieś, w której stały drewniane domy, nieraz tak ciasno ustawione, że z dachu na dach kapało.”

Książkę „Bieszczady. Tam gdzie diabły, hucuły, ukraińce” czyta się wyjątkowo szybko i przyjemnie mimo natłoku faktów, nazwisk i dat. Autor ma lekkie pióro, przez co łatwo jest zatopić się w jego wspomnieniach a jednocześnie sporo zapamiętać. Dodatkowo książka wypełniona jest wieloma fotografiami wykonanymi przez autora, nie ma więc problemu z wyobrażeniem sobie tego, o czym pisze.

A pisze on o swoich wyprawach w Bieszczady, najpierw w same góry, potem do okolicznych miejscowości, nie tylko z perspektywy wędrownika, ale również człowieka, który dbał o pamięć miejsc i ludzi. Należał on bowiem do grupy osób, które starały się odrestaurować zniszczone zabytki, nagrobki czy chociaż krzyże przydrożne. Dzięki ich staraniom rodzina Jakuba Wachala odnalazła miejsce pochówku swojego krewnego, a wiele monumentów nie zniknęło pod gęstą trawą i wciąż można je podziwiać. Po tym, jak wsie bieszczadzkie prawie doszczętnie zniszczył konflikt polsko-ukraiński (masowe podpalenia), każdy ślad tamtych czasów jest na wagę złota.

Jednak „Bieszczady” to nie tylko zapis wypraw autora ale również historie poszczególnych miejscowości, spisane przez Krycińskiego na podstawie przeprowadzonych rozmów z mieszkańcami i istniejących źródeł historycznych. Dobra Szlachecka, Ulucz, Sianki, Beniowa, Hoczew, Cisna, Bystre, Michniowiec, Lipie to tylko część miejscowości, które autor przybliża, głównie poprzez pryzmat konfliktu polsko-ukraińskiego w XX wieku.

Dzięki starym mapom z różnych okresów historycznych i pracom Wojciecha Krukara, autor konfrontuje zastaną rzeczywistość ze stanem sprzed połowy XX wieku. Niestety, niewiele z tego okresu pozostało. Przebieg wydarzeń przybliżają mieszkańcy lub ich potomkowie.

„Bieszczady. Tam gdzie diabły, hucuły, ukraińce” to opowieść o rosnącej fascynacji Bieszczadami, tymi nieoczywistymi, zakrytymi warstwą ziemi i trawy, ukrytymi w opowieściach, którymi ludność niechętnie się dzieli. Trzeba je wyłuskiwać ze zbitków niekompletnych historii  i wykopywać spod ziemi, czego dokonał autor, ale zdecydowanie warto. Warto również przeczytać tę książkę, aby zrozumieć specyfikę tego miejsca i samemu rozpocząć własne poszukiwania.

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.