Bieszczadzcy Niemcy

Może nie jest to fakt powszechnie znany, ale całe Karpaty były przestrzenią intensywnej, średniowiecznej kolonizacji niemieckiej. Szczególne jej nasilenie miało miejsce w XIII-XV w., w czasie intensywnego rozwoju gospodarki feudalnej w Małopolsce, Rusi Halickiej oraz w Królestwie Węgierskim, zwłaszcza na tych obszarach, których ludność przetrzebiona została wojnami, chorobami czy głodem.  Intensyfikacja nastąpiła po 1241 r., kiedy to najazd mongolski spustoszył południową Polskę oraz północne Węgry. Ucierpiały one zresztą w znacznie większym stopniu, niż ziemie położone po północnej stronie gór, gdyż tędy przeszły główne siły mongolskie.

Zarówno do odbudowy zniszczonej najazdem gospodarki jak i dla jej dalszego rozwoju, potrzebni byli rolnicy i pasterze, którzy zagospodarowaliby połacie leżącej odłogiem ziemi, jak i rzemieślnicy, prawnicy, uczeni – tworzący podwaliny nowoczesnych miast. Ważną rolę odgrywali również specjaliści od górnictwa, którzy potrafili eksploatować górskie złoża surowców mineralnych. Po stronie węgierskiej było to szczególnie istotne, gdyż w Karpatach Wewnętrznych znajdowały się olbrzymie pokłady bogactw naturalnych. Powstawały w ten sposób liczne osady i miejscowości górnicze.

Jednocześnie w państwach Rzeszy Niemieckiej panowało przeludnienie, brak miejsc pracy i głód ziemi. Tworzyło to doskonały grunt dla agitacji chętnych do osiedlenia się na wschodzie, w Karpatach – szczególnie Sasów i Szwabów, którzy upodobali sobie późniejszy Siedmiogród i gdzie do dziś tworzą stałe skupiska. Niemcy siedmiogrodzcy żartowali zresztą, że w Karpatach węgierskich i polskich ostali się leniwo Niemcy, którym nie chciało się wędrować dalej.

Jeszcze do XX wieku, mieszkańców wielu wiosek na pogórzu, pomiędzy Wisłoką a Sanem nazywano Głuchoniemcami. Argumentowano owo miano tym, że świadomi są swojego, niemieckiego pochodzenia, lecz mówią już tylko po polsku. Dziś zaświadczają o niemieckich korzeniach jedynie niemieckobrzmiące nazwiska. Po części także architektura i elementy kultury materialnej – stroje, koronkarstwo, haft oraz historyczne nazwy geograficzne takie jak: Dąbrówka Niemiecka (obecnie część dzielnicy Sanoka), Kunzendorf (obecnie Poraż) i wiele innych. Ludność ta spolonizowała się przez stulecia mieszkając w polskim żywiole etnicznym, głównie za przyczyną wspólnego, rzymskokatolickiego wyznania.

Marcin Bielski pisze, że Niemców na granicy z Węgrami i Rusią osiedlał już Bolesław Chrobry. Następnie wzmiankuje o nich kronikarz Maciej Stryjkowski w “Kronice Polskiej, Litewskiej, Żmudzkiej i wszystkiej Rusi”, pisząc: roku zaś 1355, Kazimierz król widząc Pogórskiej Rusi krainy dla częstych najazdów litewskich zburzone i puste, niemieckiego narodu ludzi w krainach tamtych osadził, którzy jeszcze i dziś po wsiach mieszkają około Przeworska, Przemyśla, Sanoka i Jarosławia, a jakom sam widział, są osobliwi gospodarze. Sto lat później, tutejszych kolonistów niemieckich wspominał również Szymon Starowolski w wydanej 1632 r. „Polonii”.

Asymilacji natomiast nie uległo w regionie osadnictwo niemieckie z końca XVIII wieku, tzw. józefińskie. Wynikało to ze znacznie krótszego okresu jego funkcjonowania na tym terenie oraz faktu, że większość  osadników, którzy osiedlili się w tym regionie w owym okresie była protestantami, co podtrzymywało odrębność diaspory (Bandrów Kolonia, Siegenthal – przysiółek Brzegów Dolnych, Steifels na terenie Stebnika, Obersdorf – dzisiejsza Wolica). Kres istnieniu tego osadnictwa przyniosła II wojna światowa.

Część Niemców galicyjskich wyjechała w styczniu 1940 r. w ramach niemieckiej akcji przesiedleńczo-kolonizacyjnej „Heim ins Reich”, po wkroczeniu na te tereny Armii Czerwonej, na podstawie niemiecko-radzieckiego porozumienia o wymianie ludności. Osiedlano ich głównie na terenach włączonych do Rzeszy, a należących przed wojną do II Rzeczypospolitej: tkich jak Pomorze, Śląsk, tzw. Kraj Warty – czyli Wielkopolska. Pozostali opuścili tą ziemię wraz z cofającymi się wojskami niemieckimi w 1944 r.


Sanok, październik 1940. Przesiedleńcy pozdrawiają z okien pociągu gubernatora Otto von Wachtera i innych oficerów.

Znacznie bardziej zwarta i liczniejsza społeczność niemiecka z ówczesnej Czechosłowacji została wysiedlona do Niemiec w wyniku dekretu  prezydenta Benesza z 2 sierpnia 1945 r.

W ten sposób zniknęła z tych gór kolejna społeczność, która przez stulecia współtworzyła ich historię. Po kolonizacji józefińskiej pozostali nieliczni świadkowie – są nimi przede wszystkim cmentarze w Bandrowie czy Wolicy.


Po Niemcach średniowiecznych zostało wiele śladów w architekturze murowanej i drewnianej. Po stronie słowackiej pozostałości tej kultury jest znacznie więcej, gdyż w wielu tamtejszych miastach było bardzo liczne a w niektórych dominowało niemieckie mieszczaństwo.

Robert Bańkosz

 

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.