Bieszczadzki nordic walking – Jezioro Myczkowieckie – cz. I

W ramach LGD „Nasze Bieszczady” powstało 5 bieszczadzkich Parków Nordic Walking. Dzisiaj przenosimy się do gminy Olszanicy i zapraszamy do poznania zielonej trasy nordic walking – jej długość to 4,9 km, a czas przejścia to 1 godzina. 

Wejście na trasę zlokalizowane zostało w miejscowości Zwierzyń, jednym z piękniej położonych bieszczadzkich letnisk. Tablica początkowa znajduje się przy moście na Sanie i zatoczce autobusowej. Wyruszamy oczywiście po rozgrzewce, kierując się asfaltową drogą wzdłuż Sanu, w towarzystwie znaków czarnych. Mijamy po prawej boisko z placem zabaw i wędrujemy w stronę wzniesienia Trzy Kopce, po lewej mając zabagnione starorzecze Sanu.

Utrudzona po przedarciu się pomiędzy Trzema Kopcami a znajdującym się naprzeciw wspomnianym, wyjątkowo stromym Grodziskiem (556 m n.p.m.) pozwala tu sobie rzeka na odpoczynek tworząc spokojne zakole, zajęte właśnie przez Zwierzyń. Przełom Sanu pod Grodziskiem jest zresztą rezerwatem przyrody.

Wędrując wzdłuż zalesionego grzbietu najwyższego z Trzech Kopców (439 m n.p.m.) docieramy do znajdującej się po lewej przystani kajakowej. Znalazła się tu nieprzypadkowo, bowiem odcinek rzeki między Zwierzyniem a Przemyślem, o długości 158 km, uchodzi za najlepszy dla wypraw kajakowych fragment szlaku „Błękitny San”.

Za Sanem możemy obserwować kapliczki – stacje drogi krzyżowej, które będziemy mogli zobaczyć z bliska już niebawem. Za tabliczką sugerującą koniec Zwierzynia skręcamy w lewo i wchodzimy na teren PGE Energia Odnawialna SA, Oddział Zespół Elektrowni Wodnych Solina-Myczkowce. Mijamy budynki techniczne i wkraczamy na most na Sanie, na którym warto się zatrzymać by pokontemplować niezwykłe widoki i posłuchać uspokajającego szumu wody. Po prawej wznosi się strome Grodzisko, poniekąd za ten szum odpowiedzialne.

Przed bramą budynku elektrowni skręcamy w lewo i wędrujemy wzdłuż ogrodzenia, wkraczając na chodnik i maszerując wzdłuż tafli Sanu po lewej. Mijamy po prawej wiodące w górę schodki, które mogą stanowić łącznik z trasą czarną i wkraczamy na ścieżkę prowadzącą pomiędzy zaroślami łęgowymi nad Sanem do cudownego źródełka w Zwierzyniu.

Przy źródełku trasa zielona skręca w lewo, ściśle zatem rzecz ujmując do źródełka prowadzi wyłącznie trasa czarna. Drogą gruntową docieramy do wąskiej asfaltowej drogi i punktu pomiaru tętna. Po jego skontrolowaniu wędrujemy wśród kaplic drogi krzyżowej do zabudowań, skręcamy drogą główną w prawo i docieramy do kościoła pw. św. Jana Chrzciciela w Zwierzyniu.

Spod kościoła przez most przechodzimy nad Sanem, który tu tworzy dość szerokie i zabagnione rozlewisko Nierzadko można w nim obserwować bobry, czyniące tu wypady z pobliskiego rezerwatu Bobry w Uhercach. Za mostem docieramy już do tablicy początkowej, kończąc pętlę trasy zielonej.

Na co warto zwrócić uwagę wędrując tym szlakiem?

Zwierzyń – osada wzmiankowana jest źródłowo dość późno, nawet jak na Bieszczady, dopiero bowiem w roku 1580, już jednak w 1376 r. wspominana jest góra Hrodyschoya, identyfikowana ze wzniesieniem nazywanym dziś Grodzisko. Nazwa ta sugeruje starożytną warownię, ale w XIV w. mowa jest tylko o tym, że góra stanowiła granicę włości Terpiczów i Myczkowce. Na początku XVI w. była nadal rubieżą, tym razem oddzielając dobra Kmitów i Balów, rodów tyleż zasłużonych dla osadnictwa w Bieszczadach, co znanych z wzajemnej antypatii.

Elektrownia w Myczkowcach uruchomiona została w 1961 r., podczas gdy solińska ruszyła w 1968 r. EW Myczkowce to elektrownia przepływowo-wyrównawcza z dwoma turbozespołami z turbinami typu Kaplana, o łącznej mocy 8,3 MW. Właśnie w tym miejscu część wody, która dopłynęła do zapory w Myczkowcach, po pokonaniu 700-metrowej sztolni wydrążonej w górze Grodzisko, wpływa z powrotem do Sanu.  Siła, z jaką to robi, przetwarzana jest przez całą dobę na energię w elektrowni Myczkowce.

Cudowne źródełko w Zwierzyniu – jego historia związana jest z tajemniczym krzyżem, pochodzącym z Limoges we Francji (stąd zwanym krzyżem limuzyjskim), a wykonanym w I poł. XIII w., który znajdował się w miejscowej cerkwi.Według legendy, kiedy rozpoczęto jej budowę, wykopano studnię, w której miejscowa kobiet ujrzała krzyż. Kiedy chciała go dosięgnąć, krzyż się cofnął.  Po chwili znów się wzniósł, jednak w momencie, w którym ponowiła próbę, ponownie się usunął. I tak samo trzeci raz. I dopiero – jak notuje Oskar Kolberg – „gdy sobie wspomniała, że nie godzi się gołą ręką po niego sięgać, zdjęła chustę z głowy i przez chustkę krzyż ten uchwyciła; wówczas ujrzała, jak się z wody wydźwignął. Krzyż ten, na stopę wysoki, jest dotąd w cerkwi.” A studnia zasłynęła szeroko bowiem chorzy używali pochodzącej z niej wody „na ślepotę lub choroby oczu”.

W 1922 r. ów krzyż „na stopę wysoki”, został zbadany z użyciem fachowego warsztatu historyka sztuki i zidentyfikowany właśnie jako pochodzący z Limoges krzyż procesyjny. Cenny zbytek trafił zaraz do Przemyśla, gdzie i obecnie się znajduje (w Muzeum Archidiecezjalnym).

W pobliżu cudownego źródełka stał inny krzyż – wysoki i drewniany, postawiony jeszcze w XIX w. przez jednego z proboszczów, który twierdził, że krzyż taki wstawił tam na polecenie z nieba. Faktem jest, że wierni greckokatoliccy pielgrzymowali masowo do cudownego źródełka w święto Podwyższenia Krzyża (27 września).

Po wysiedleniu mieszkańców tradycja ustała, ale powrócono do niej w 1994 r. Postanowiono nowy krzyż a w kolejnych latach wzniesiono grotę z kamienia i stacje drogi krzyżowej. Pielgrzymów przyciągają dziś nabożeństwa fatimskie i woda z cudownego źródła.

Świątynia pw. Jana Chrzciciela – powstała jako cerkiew greckokatolicka w II poł. XVIII w., o czym świadczy trójdzielna sylwetka – na którą składają się niewielkie prezbiterium, szeroka nawa i kwadratowy babiniec. We wnętrzu próżno jednak szukać ikonostasu czy oryginalnego wyposażenia. Naprzeciw kościoła znajduje się cenny z punktu widzenia dziejów architektury drewniany dom zrębowy ze słupowym podcieniem, datowany na połowę XIX w.

Zapraszamy do aktywnego wypoczynku z kijami!

 

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.