Bieszczadzki nordic walking – Jezioro Myczkowieckie – cz. II

Zaprezentowaliśmy już zieloną trasę nordic walking, zlokalizowaną w okolicach Jeziora Myczkowieckiego. Oprócz tej trasy wyznaczono tam jeszcze dwie – czerwona i czarną.

Dzisiaj zapraszam Was do wędrówki po czerwonej, której długość sięga 9 km, a szacunkowy czas przejścia to 2 godziny. Trasa jest dość nietypowa, poprowadzona została bowiem w układzie tam i z powrotem. Jej początek został zlokalizowany w miejscowości Orelec, przy pomniku – rzeźbie tołhaja – karpackiego zbójnika, zwanego też beskidnikiem. Powodów, dla których tołhaj stanął w Orelcu można poszukiwać wiele, jedni wspomną legendę o krwawym zbójniku, który właśnie w Orelcu nawrócił się na dobrą drogę, inni postać Janusza Demkowicza, mieszkającego w Orelcu współtwórcy zespołu folkowego Tołhaje (znanego ze ścieżki dźwiękowej do serialu „Wataha”) a jeszcze inni zgłębiającego tajniki zbójnickiej historii oreleckiego przewodnika Stanisława Orłowskiego. Rzeźbę wykonał sanocki artysta Adam Przybysz a stoi tu od 2009 r.

Orelec powstał stosunkowo późno, podobnie jak Zwierzyń wspominany jest w źródłach dopiero w 1580 r.  Około 1740 r. stanęła tu drewniana cerkiew greckokatolicka pw. Zaśnięcia św. Anny, po wojnie użytkowana jako kościół rzymskokatolicki pw. św. Józefa.

Obejrzawszy tołhaja, ruszamy po rozgrzewce ku cerkwi, przechodząc przez drogę wojewódzką nr 895 i wędrując asfaltową drogą boczną w stronę wzgórza, na którym otoczony starodrzewiem zlokalizowany jest zabytek. Po wysiedleniach cerkiew stała długo opuszczona i służyła jako magazyn szyszek dla leśnictwa, przy okazji „tracąc” ikony. Ocalała dzięki przejęciu przez kościół rzymskokatolicki, pełniąc funkcję filii pw. św. Józefa do 2009 r., w którym konsekrowano nowy kościół.

Mijamy obie świątynie i cmentarz, pnąc się systematycznie w górę asfaltową drogą wśród łąk i pól a następnie skrajem zagajnika leśnego, aż docieramy do skrzyżowania w sąsiedztwie leśnictwa. Skręcamy w prawo i dochodzimy na kulminację wzniesienia Michałowiec (471 m n.p.m.) i znajdujących się tam tablic.

Od tablic, kierujących nas do lasu, w stronę Kamienia Oreleckiego, który bezpośrednio przy trasie się nie znajduje, jednak warto przespacerować kilka minut, aby go obejrzeć.

Jest to wychodnia skalna mierząca 4 m wysokości, chroniona jako pomnik przyrody nieożywionej. Ze względu na kształt i na legendę o Ewce, która chciała uśmiercić swoje pasierbice i za to diabeł wyrwał jej serce, zwana jest Kamiennym Sercem Macochy.

Wędrujemy dalej lasem, mijając grupę okazałych świerków i dochodzimy do stanowiska olszy zielonej, znanej też jako kosa olcha. To rozłożysty krzew należący do rodziny brzozowatych, w Polsce występujący jedynie w wysokich partiach gór – naturalnie w Bieszczadach, sztucznie w Tatrach. Stanowisko, które mamy okazję oglądać, jest najniższym w Polsce. Przynajmniej na dzień dzisiejszy, olsza zielona jest bowiem jedną z nielicznych roślin, które rozszerzają swój zasięg schodząc na nisze partie.

Teraz wędrujemy już stopniowo w dół, mijając stanowisko okazałych sosen i wychodząc z lasu na polanę, z której możemy podziwiać panoramę na Grodzisko, Czulnię (576 m n.p.m.) i górujący nad nimi Jawor (741 m n.p.m.), z charakterystyczną wieżą RTV.

Polną drogą schodzimy w dół, skręcamy w prawo i malowniczym wąwozem docieramy do drogi szutrowej. Mijamy duże gospodarstwo agroturystyczne „Na Górce”, w którym znajdują się stawy wędkarskie i mini-zoo i docieramy do drogi asfaltowej a następnie do drogi głównej i do centrum Myczkowiec. Przy wejściu na koronę zapory zlokalizowano tablicę informacyjną, która stanowi półmetek trasy.

Teraz albo kontynuujemy wędrówkę trasą czerwoną do Orelca albo znakami czarnymi do Zwierzynia.

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.