Bieszczadzki nordic walking – Krainą Lipecką w gminie Czarna – cz. II

Zapraszamy do poznania kolejnej – czerwonej trasy bieszczadzkiego nordic walking w gminie Czarna.  Jej długość to 8,1 km, a szacunkowy czas przejścia – 1 godz. 30 min.

Ruszamy w kierunku przeciwnym w stosunku do trasy zielonej, za to w towarzystwie znaków czarnych, skręcając w prawo na drodze głównej o statusie wojewódzkiej, z nr 896 – głównej obwodnicy bieszczadzkiej. Maszerujemy na szczęście tym ruchliwym traktem tylko chwilę, skręcamy, bowiem w lewo obok stylowej kapliczki z rzeźbą Chrystusa Frasobliwego, zgodnie z kierunkowskazem prowadzącym do źródełka św. Michała.

Wędrujemy asfaltową drogą pomiędzy zabudowaniami, dochodząc do niezwykłego parkingu, stanowiącego wspaniałą reklamę tyleż bieszczadzkiej agroturystyki, co i twórczości snycerskiej. Jak to w Bieszczadach, znajdziemy wśród rzeźb i anioły, i demony…

Za parkingiem asfalt zastępuje droga gruntowa, a po prawej zaczyna się teren kopalni ropy naftowej. Jakkolwiek spacery po nim nie są wskazane, to nawet z odległości dostrzeżemy zarówno działające urządzenia gazowe, jak i niepracujący już historyczny kiwon, niegdyś wydobywający miejscową ropę. A nawet zwykłe wiadro…

Skręcamy w lewo i wkraczamy w zagajnik leśny, stający się stopniowo lasem i docieramy do punktu, z którego zgodnie z drogowskazem winniśmy odbić 50m w prawo, by móc spróbować niezwykłej wody ze źródełka św. Michała.

Źródło jest kolejną w tym przewodniku okazją, by zaznaczyć związki pomiędzy występowaniem złóż ropy naftowej a źródłami mineralnymi. W Czarnej – podobnie jak w Brzozowie – odkrycie źródeł mineralnych zawdzięczamy poszukiwaniom nafty i gazu. Miejscowa woda cechuje się dużą mineralizacją i ma charakter solanki jodkowej, występują tu także m.in. wody wodorowęglanowo-chlorkowo-sodowe. Obecność przy źródełku Patrona zapewnia oczywiście wodzie uzdrawiający charakter, ale także zdaniem naukowców mineralna z Czarnej ma cechy lecznicze – pomocna jest przede wszystkim przy dolegliwościach z trawieniem i oddychaniem.

Za źródełkiem ponownie wkraczamy na teren górniczy, po lewej znajduje się kolejne urządzenie naftowe, których tak wiele spotykamy na trasach tego parku. Mijamy tłocznię ropy, przechodzimy przez mocno „industrialny” mostek i rozpoczynamy podejście wśród lasu. Kiedy wyjdziemy na otwartą przestrzeń, trasa czerwona skręci w lewo, pozostawiając znaki czarne biegnące prosto, do Lipia.

Wędrujemy teraz skrajem lasu nieco w dół, by wyjść na otwartą przestrzeń i po kolejnym podejściu dotrzeć do punktu pomiaru tętna. Wokół rozciąga się niezwykły jak na Bieszczady krajobraz „krainy lipeckiej”, skłaniający do snucia porównań z Toskanią. Rozległe pagórki, pokryte kwiecistymi łąkami i przegrodzone rzędami wierzb, wywołują niespotykane wrażenie, zwłaszcza w zestawieniu z potężnym masywem najwyższej partii Żukowa w tle – Besidą (856 m n.p.m.) i najwyższymi Jawornikami (908 m n.p.m.).

Przy punkcie pomiaru tętna pojawiają się wiodące z centrum Lipia znaki czarne, w towarzystwie których będziemy już wędrować do końca trasy. Skręcamy w lewo w asfaltową drogę i wędrujemy stopniowo w dół. Po prawej mijamy drogowskaz informujący o znajdującym się 400m od trasy Muzeum Historii Bieszczad, do którego zdecydowanie warto zaglądnąć. Prowadzone jest przez małżeństwo pasjonatów i posiada ponad 2 tys. eksponatów, co pewnie niedługo stanie się informacją do zweryfikowania, bowiem ich liczba stale rośnie. Dotyczą one etnografii, historii, działań wojennych oraz okresu powojennego, w dużej mierze dziejów leśnictwa.

Wędrujemy dalej pośród zabudowań Czarnej, systematycznie obniżając się ku położonemu w dolinie rzeczki Czarnej (lub jak chcą inni potoku Czarnego) centrum miejscowości. Po lewej mijamy jeden z niewielu ocalałych krzyży kamiennych, większość bowiem dzieł miejscowej kamieniarki nie przetrwała przynależności Czarnej do Związku Radzieckiego. Serpentynami schodzimy do drogi wojewódzkiej nr 896 i jakkolwiek znaki prowadzą na niej w lewo, warto rozważyć spacer w przeciwnym kierunku, do centrum miejscowości. Odwiedzić tu można bowiem jedną z ciekawszych bieszczadzkich cerkwi oraz jedną z bardziej znanych bieszczadzkich galerii, istniejącą już ponad 20 lat Galerię „Barak”, której wizytówką jest wspaniała ceramika.

Cerkiew pw. św. Dymitra w Czarnej Górnej jest obecnie kościołem rzymskokatolickim, czemu zresztą zawdzięcza to, że nie podzieliła losu zniszczonej świątyni w Czarnej Dolnej. Wzniesiona została w 1834r., a jej najbardziej charakterystyczną cechą jest mało bizantyjska, ale za to mocno klasycystyczna fasada, z portykiem kolumnowym tworzonym przez sześć drewnianych kolumn doryckich. We wnętrzu zachował się kompletny ikonostas z 1882 r., gruntownie odnowiony, podobnie jak i ołtarze.

Wracamy na trasę i po krótkiej wędrówce drogą nr 896 skręcamy w prawo – z wielkiej w małą obwodnicę bieszczadzką, którą tworzy tu wiodąca do Polany i Hoczwi droga nr 894. Schodzimy z niej jednak w lewo przy pierwszej okazji, a stanowi ją droga gruntowa, prowadząca lekko w górę. Wznosimy się aż do punktu widokowego, z którego doskonale możemy obserwować otaczające miejscowość pasma górskie – największe wrażenie robi główne pasmo Żukowa na północy, Ostre na południu oraz – na wschodzie – Jaworniki i Besida w najwyższej partii Żukowa i majestatyczna Magura Łomniańska już po ukraińskiej stronie granicy.

Wędrując teraz lasem dochodzimy do kolejnego zabytku naftowego na trasie – kierat jest pamiątką po jednej z działających tu kopalni ropy naftowej. Docieramy do tablicy ćwiczeń i puntu pomiaru tętna i skręcamy w lewo, asfaltową ścieżką wędrując już na teren „Perły Bieszczadów”. Przed pierwszym z budynków trasy rozdzielają się – czerwona wiedzie południową stroną opisanej wyżej pętli zielonej, obok działających kiwonów, a czarna przeciwnie do biegu szlaków zielonych, brzozową aleją. Obie łączą się przed końcem trasy.

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.