Bieszczadzki Żaczek

Jak zapewne większość z Was wie, w okresie wakacyjnym za sprawą miłośników kolejnictwa w ramach kampanii społecznej na rzecz rozwoju turystyki kolejowej w Bieszczadach KochamKolej.pl, uruchomiono połączenia kolejowe z Jasła do Komańczy. Inicjatywa ta na tyle się przyjęła, że 13 grudnia odbędzie się pierwszy odjazd do Rzeszowa ze stacji Komańcza o godz. 15.02. Bieszczadzki Żaczek, bo tak będzie nazywał się ten pociąg. Adresowany jest do studentów i uczniów szkół średnich z terenu Bieszczadów, ale oczywiście nie tylko, turyści bardzo mile widziani.

To nie koniec kolejowych atrakcji. Idąc trochę za ciosem Fundacja Promocji i Rozwoju Bieszczad, sprowadziła w Bieszczady niezwykły pociąg, który woził polskich dygnitarzy. Zamiarem fundacji jest przywrócenie do życia węzła kolejowego Nowy Łupków.

Nowy Łupków to miejsce szczególne, najdalej wysunięta na południe stacja w Polsce. Po jednej stronie – opuszczony dworzec kolei szerokotorowej. Po drugiej – drewniany budynek obsługi wąskotorówki. Pięć torów. Niespełna półtora kilometra dalej – kolejowy tunel, który ciągnie się przez ponad 400 metrów – pół po stronie polskiej, pół po słowackiej. Tylko ruchu pociągów tu brak” – mówi Roman Mazur, autor projektu i pasjonat kolejnictwa.

Fundacja oprócz przywrócenia ruchu pociągów, ma też inne plany. W planach jest nowa trasa kolei wąskotorowej w kierunku Duszatyna – i na turystyczne kursy do Medzilaborzec, a nawet Humennego. Ponadto jeden z pomysłów to muzeum kolei transgranicznej.  „Swoisty skansen na torach, w którym każdy z eksponatów będzie miał swoją historię. Pierwszy dotarł na stację w Nowym Łupkowe w ub. tygodniu. To pociąg, który woził partyjnych dygnitarzy, rządowych oficjeli i przedstawicieli najwyższych władz. 40 lat temu był cudem techniki. Pierwszym jego pasażerem był Edward Gierek”.

Więcej o niebywałym pociągu. Kto nim jeździł i jak był wyposażony?

Prekursor tej inicjatywy p. Roman Mazur w wywiadzie dla portalu informacyjnego nowiny24 opowiedział co nieco o pociągu co stanął na bocznicy w Nowym Łupkowie.

”Oryginalny skład miał sześć wagonów. Na stacji w Nowym Łupkowie są trzy. Charakterystycznie pomalowane: na zielono, z wąskim białym pasem pośrodku, co wskazuje na ich przeznaczenie. Dwa sypialne i ten najważniejszy – salonka. To był luksus jak na tamte czasy. Klimatyzacja, łącze satelitarne, kilka rodzajów ogrzewania. Wielbłądzia skóra i porcelana. Pokój konferencyjny z obszernym stołem na wysoki połysk i wygodnymi tapicerowanymi krzesłami. W tym pokoju był też sprzęt audio-wideo, ale po telewizorze zostało tylko puste miejsce w ściennej zabudowie. Meble też wyniesiono, ale udało się je odzyskać. Do dyspozycji dygnitarzy była specjalna, robiona na zamówienie, porcelanowa zastawa stołowa. Odnaleźliśmy ją, i też mamy nadzieję ją odkupić. Za pokojem konferencyjnym – sypialnia Edwarda Gierka.  Kanapę można było rozłożyć dwoma ruchami i stawała się wygodnym łóżkiem. Pod oknem mały stolik, dalej łazienka z prysznicem. Za nią pomieszczenie dla ochrony, którą I sekretarz mógł wzywać za pomocą specjalnego przycisku. Kolejny przedział zajmuje niewielka kuchnia. Podróżowanie było komfortowe. Ostatnią dekadę rdzewiał na bocznicy Pociągiem podróżowali nie tylko Gierek czy Jaroszewicz. Jego pasażerami byli także Jaruzelski, Wałęsa. W 2003 roku odstawiono go na bocznicę kolejową w Idzikowicach koło Opoczna, w woj. łódzkim”.

Po latach wystawiony został na sprzedaż. Gdy przedstawiciele fundacji dowiedzieli się o ofercie, uznali, że pociąg świetnie nada się na pierwszy eksponat kolejowego skansenu powstającego w Nowym Łupkowie. Nie było łatwo wygrać licytację, ale się udało.

Wspaniała inicjatywa, trzymamy kciuki za realizację projektu i z niecierpliwością czekamy na finał. Zapewne będzie to gratka dla miłośników kolejnictwa i nie tylko!

Małgorzata Kilarecka

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.