Bociany w Bieszczadach już odlatują

Słupki rtęci na naszych termometrach wskazywały w ostatnich dniach rekordowo wysokie temperatury, przekraczające 30 stopni Celsjusza, pełnia lata – wydawałoby się. Ale to nic mylnego, powoli nadciąga do nas jesień, co można zaobserwować śledząc choćby zachowania ptaków. Jednym z najbardziej spektakularnych sygnałów są obserwacje zbierających się do odlotu bocianów białych.

Już w połowie sierpnia widziano na Podkarpaciu lecące w kierunku południowo-wschodnim stado tych ptaków, liczące blisko 50 osobników. Bociany białe przed odlotem zbierają się w większe grupy, które można obserwować podczas wspólnego żerowania na łąkach. Takim miejscem w Bieszczadach jest chociażby obszar położony pomiędzy Jałowem, Moczarami a Bandrowem.

Zwyczajowo takie zachowanie nazywa się „sejmikowaniem”. Droga, którą muszą odbyć nasze „boćki” do swoich zimowisk w Afryce jest długa i niebezpieczna. Lecąc z Europy kierują się one w stronę Egiptu, Izraela, Libanu, Syrii i Turcji, aby przelecieć nad cieśniną Bosfor. Niestety nie wszędzie bociany białe są obdarzane takim szacunkiem i ochroną jak u nas. Na forach internetowych podawane są informacje o dużych rozmiarach kłusownictwa wymierzonego w chronione gatunki ptaków w takich krajach, jak przykładowo Liban. Ptaki są tam częściowo zabijane w celach spożywczych, ale w zdecydowanej większości jest forma dobrej zabawy i zabicia wolnego czasu przez młodych ludzi, którzy nie są myśliwymi. Jako przyczyny tego stanu rzeczy podaje się luki w prawie ochrony przyrody oraz słabą edukację ekologiczną tych społeczeństw.

Dzięki zastosowaniu najnowszej techniki ornitolodzy mogą dokładnie śledzić trasy i czas przelotu bocianów białych dzięki nadajnikom satelitarnym, które są umieszczane na ciele ptaków. W Bieszczadach występuje jeszcze drugi gatunek bociana, a mianowicie bocian czarny. Jest to ptak bardzo rzadko widywany, który gnieździ się z dala od osad ludzkich, w dzikich ostępach leśnych. Odloty bocianów czarnych nie są też tak spektakularne i widowiskowe, jak to ma miejsce u bocianów białych. Przelatują bardziej skrycie w małych grupach liczących od kilku do kilkunastu osobników. Jak wynika z obserwacji spędzają one zimę w Sudanie, Etiopii, Egipcie, a także w Libanie oraz Izraelu. Ich przeloty trwają od końca sierpnia do października.

Bociany czarne wracają do nas na lęgi na przełomie marca i kwietnia. Do zakładania gniazd wybierają stare, najczęściej przeszło 100-letnie jodły, często w pobliżu potoków leśnych. Ze swoich gniazd mogą korzystać nawet przez okres kilkunastu lat. Są to ptaki, które wymagają bardzo rozległych terytoriów, i jak wskazują badania jedna para zajmuje obszar od 50 do 150 km2. Stąd ich liczebność w Bieszczadzkim Parku Narodowym szacowana jest na kilka par, a łącznie z przyległym parkami krajobrazowymi wynosi około 20 par. To zdecydowanie więcej niż wynosi liczebność bocianów białych, co jest ewenementem w skali kraju! Bociany czarne żerują głównie w ciekach wodnych i na terenach podmokłych, a ich pokarm stanowią małe ryby (do 20 cm długości),  owady wodne, pijawki, płazy, gady i gryzonie.

Jeszcze w drugiej połowie lipca można było zobaczyć w bieszczadzkich gniazdach bocianów czarnych dorosłe pisklęta, które obecnie żerują już samodzielnie poza nimi. O początku jesiennych odlotów ptaków (nie tylko bocianów) świadczą niedawne obserwacje ornitologów poczynione na polach pomiędzy Krosnem a Sanokiem. Widziano tam m.in. 8 orlików krzykliwych, przeszło 10 osobników rzadkich ptaków drapieżnych jakimi są kobczyki oraz po kilkaset osobników czajek, gołębi grzywaczy i siniaków, a także kilka tysięcy szpaków.

Grzegorz Sitko

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.