“Dzika kuchnia” Łukasz Łuczaj

W tym tygodniu biorę pod lupę książkę niebezpośrednio związaną z Bieszczadami, ponieważ ani stricte ich nie dotyczy, ani też autor nie tutejszy… A jednak gdy ją zobaczyłam w bibliotece, od razu wiedziałam, że musi się tutaj znaleźć.

Mowa o tytułowej „Dzikiej kuchni” Łukasza Łuczaja. Przewodniku, zielniku i książce kucharskiej w jednym. A gdyby tego było mało, autor dorzuca kilka anegdotek i zasłyszanych od innych mądrości życiowych.

fot. Łukasz Łuczaj

Już na pierwszy rzut oka książka wygląda solidnie; twarda oprawa, duży format i konkretna gramatura papieru to cechy, dzięki którym egzemplarz „Dzikiej kuchni” nadaje się nie tylko do czytania, ale również unieszkodliwiania przeciwników. A tak na poważnie, dostajemy do ręki profesjonalnie wydane dzieło, do którego z przyjemnością będzie się wracać. Na każdej stronie znajdują się piękne zdjęcia i grafiki, ale nie przytłaczają swoją objętością i oprócz funkcji albumu, książka zdecydowanie jest bogata w treść.

fot. Łukasz Łuczaj

Wspomniano już, że książka pełni też funkcję zielnika i to się w stu procentach zgadza, ponieważ autor jest wykładowcą i nie podarowałby sobie nieścisłości – co za tym idzie, nie unika naukowych sformułowań. Aczkolwiek są one do przełknięcia i dzięki nim książka jest bardziej wartościowa i uniwersalna. Opisane jest, gdzie danej rośliny szukać, kiedy ją zbierać i które części można jeść, a także jakie ma zastosowania oprócz kuchni i jak wykorzystywano ją kiedyś. Na koniec pojawiają się przepisy. Ale nie tylko te typowe dla regionu, lub dla Polski, ale z całego świata. Dzięki temu „Dzika kuchnia” jest jedną z ciekawszych książek kucharskich wydawanych aktualnie.

fot. Łukasz Łuczaj

Jak pisałam na początku, książka nie jest bezpośrednio związana z tematem Bieszczadów – ale moim zdaniem idealnie wpasowuje się w tutejsze trendy. Slow life, życie w zgodzie z naturą, zielarstwo. Jeżeli komuś odpowiada taki tryb życia to książka również ma szansę trafić w jego gusta. Aczkolwiek osoby bardziej światowe i podążające za trendami też znajdą coś dla siebie – przepisy na curry z pędami pałki, gratin z podagrycznikiem czy topinambur z kurczakiem pieczony w dole ziemnym to nie wyjątki, a wręcz reguła. Autor sięga po naprawdę niespotykane dania i rzadko kiedy podrzuca przepisy na takie oczywistości jak proziaki czy zupy. Na dodatek wszystkie te danie są zdrowe, smaczne i niskokaloryczne (z wyjątkami).

fot. Łukasz Łuczaj

Autor promuje zdrowy tryb życia, zbliżony nieco do trybu życia naszych polujących przodków. Dużo ruchu, nieprzetworzone produkty, czasem głodówki, czasem uczty. Sięganie po dary natury – ale z głową, gdyż ta sama roślina może być jednocześnie lekarstwem i trucizną. Dlatego śmiało można tę książkę podarować fit-maniakom, osobom dbającym o zdrowie i tym, którzy już zmagają się z różnymi dolegliwościami. Z racji niebanalnych przepisów, będzie idealna dla miłośników sztuki kulinarnej i tych, którzy uwielbiają odkrywać nowe smaki. Przyda się także góro-maniakom, aby w drodze na szczyt spojrzeli czasem pod nogi.

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.