“I to się wszytko przeżyło” – wspomnienia akcji HT

Dzięki zaangażowaniu  Stowarzyszenia „Besida” w Czarnej, Urzędu Gminy Czarna oraz Gminnego Domu Kultury” rok temu, 26 listopada 2016r. mogliśmy w GDK w Czarnej uczestniczyć we wspaniałym programie „…i to się wszystko przeżyło” czyli 65 lat Akcji HT.

W programie mogliśmy obejrzeć świetny spektakl teatralny „… I to się wszystko przeżyło” Zespołu Teatralnego w Czarnej, który doskonale wprowadził zasłuchaną publiczność w klimat i atmosferę dni, które dotknęły ludzi 65 lat temu. Reżyserem spektaklu i autorem scenariusza opartego na wspomnieniach osób przesiedlonych jest Róża Franczak. Spektakl został przygotowany w ramach projektu “Wspólne dobro: teatr” dofinansowanego z programu “Działaj Lokalnie”.


Po spektaklu wysłuchaliśmy wspomnień, uczestników zdarzeń, oraz obejrzeliśmy filmy dokumentalne: „Z Polski do Polski” Andrzeja Potockiego oraz „…i rozpakowali walizki” – M. Bogusławskiego.

Klimat spotkania wspaniale podkreślała wystawa zdjęć Zygmunta Krasowskiego, która dała gościom także strawę dla ducha i oczu, a poczęstunek KGW z Michniowca i KGW “Babiniec” z Czarnej – ofiarował strawę dla ciała.


Czym była akcja HT?

Często mówi się o akcji „Wisła”. Jednak w los Bieszczad wpisane są niejedne ludzkie łzy. Akcja HT, której nazwa pochodzi od pierwszych liter powiatów Hrubieszów i Tomaszów – powiatów, skąd w październiku i listopadzie 1951 roku, zostali przymusowo wysiedleni ludzie, by zaludnić obszary obecnej Gminy Czarna, Lutowiska i Ustrzyki Dolne.


W ramach tej akcji przesiedlono transportami kolejowymi 14151 Polaków, z tego na Ziemie Zachodnie 7460 osób (1917 rodzin), a w Bieszczady – 3934 osoby (1097 rodzin). Ludzie całkowicie zostali pozbawieni decyzyjności, nie mieli szans na sprzeciw.

Należy pamiętać, że był to czas, kiedy Polska całkowicie podlegała dyktaturze Stalina. Władcy losów ludzkich przesuwali linie granic na mapach, tym samym powodując dramaty ludzi, którzy zamieszkiwali tereny objęte postanowieniami umowy z ZSRR.

Jak wspominają to osoby, które uczestniczyły w tych wydarzeniach: „zabrać mogliśmy tylko ze sobą mienie ruchome, zwierzęta, meble, żywność i zboże, karmę dla zwierząt.  Nie mogliśmy w to uwierzyć. Mieliśmy domy murowane, ulice, stodoły; tutaj przyjechaliśmy do chat, gdzie zwierzęta mieszkały pod jednym dachem z ludźmi, gdzie kurna chata miała za podłogę klepisko, gdzie koń nie był w stanie poradzić sobie z orką w górach. Tutaj ziemie nieuprawiane od lat, stały ugorem.”

 na zdjęciu: Franciszek Flak – uczestnik akcji HT

Nie mieliśmy czym palić, a zimy były srogie – wspomina uczestnik wydarzeń Franciszek Flak. – Palić trzeba było, czym popadnie; rozbieraliśmy inne drewniane chałupy, bo nie byliśmy do zimy przygotowani – opowiada dalej. – Nie było tutaj dróg, błoto po kolana, nie było komunikacji, prądu, wody. Pamiętam jak wszyscy płakaliśmy, gdy ogłoszono komunikat o przesiedleniach. Tutaj zastaliśmy bród i smród, nam kazano wysprzątać domy, zostawić wszystko w porządku, czyste, straszono nas karami, jak tego nie zrobimy, tutaj zastaliśmy kurne chaty, z jednym piecem, których u nas na Sokalszczyźnie nie spotykaliśmy. Obiecywano nam zupełnie coś innego. Nie było tutaj ani jednego budynku, który by się nadawał na sklep, żyć było tutaj trudno. W 1960 roku dopiero do Czarnej dociągnęli drogę. Przyjechało nas tutaj do Gminy Czarnej 720 osób. Straszne to wspomnienia. Straszne to były czasy.


Janina Steciuk z domu Tyszkiewicz – opowiada: Urodziłam się w Sokalu. Nazwa Bieszczady nikomu nic nie mówiła. Pomagało nam w transporcie wojsko. Jedna rodzina miała kilka wagonów, matki z dziećmi umieszczano w wagonach osobowych. Miałam 10 lat wtedy. Pamiętam jak moja mama strasznie płakała. Nie chciała wysiadać z wagonu. Obiecywano nam tutaj domy i bogactwa. Zastaliśmy biedę. Pamiętam, że mój tato szukał domu, w Czarnej Dolnej znaleźliśmy dom, ale strasznie było tutaj. Było tutaj strasznie brudno – mówi Pani Janina. – W Sokalu mieliśmy dom, światło, stajnie, urodzajną ziemię, tutaj nie mieliśmy nic. Za sobą zostawiliśmy wiele pokoleń rodzinnej historii, nie tylko dom, ale całą ojcowiznę.

na zdjęciu: Janina Steciuk – uczestniczka akcji HT

Przez wiele lat, wiele osób żyło tutaj „na walizkach” – raz w nadziei, że to jednak się odwróci, że wrócą do swych rodzinnych stron, dwa, że nie byli pewni, czy nie będą ponownie gdzieś przesiedleni.

na zdjęciu: Marian Myhal- uczestnik akcji HT

Z biegiem lat, gdy rodziły się dzieci, gdy zagospodarowano żmudnie tereny nieprzyjaznej ziemi bieszczadzkiej, przesiedleńcy godzili się ze swoim losem, powolnie wrastając w Bieszczady.


Muzyczną oprawę spotkania zapewnił dziecięcy zespół ze Striłek na Ukrainie. Na zakończenie spotkania wyświetlony został film “I to się wszystko przeżyło” w reż. E.T. Krzywickich. Film został w ubiegłym roku wyprodukowany przez Stowarzyszenie “Besida” w ramach projektu “Kraina lipecka 111/2”.

Kolejna historia, która wpisana w ten region, uświadamia wszystkim, że Bieszczady dotykały tragedie i łzy zarówno tych co musieli stąd odejść i tych co musieli tutaj przyjść.

Lidia Tul-Chmielewska

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.