Jeziorka Bobrowe w zimie

Wyprawa szlakiem zimą, znacznie wzbogaca nasze oczy w widoki, których Bieszczady strzegą zazdrośnie, kiedy zieleń przyrody opuszcza zasłonę tajemniczości.

Z ogromną przyjemnością wybrałam się na wędrówkę nad Jeziorko Bobrowe. Wielokrotnie przemierzałam ten szlak, wędrując latem, wiosną i jesienią.  Jednak zimą zobaczyłam jakby na nowo to miejsce.

Wilcza ścieżka

W ściółce zetlałej;

Trop jelenia

Na ścianie jaru.

Jasny las, siwy, bukowy,

Jeszcze nieprzebudzony.

Suche trawy

Przerosłe śniegiem;

Pęczniejące

Rózgi jarzębin.

Kruczy krzyk, odprysk słoneczny

Zastygł nad połoniną.

Tadeusz Andrzej Olszański

 

Ruszyłam od Bystrego w kierunku Rabego, gdzie do kruszarki kamienia można dojechać samochodem (wspaniała trasa rowerowa – polecam). Od tego miejsca wędrujemy pieszo w kierunku na Huczwice. Zanim jednak dojedziemy do tego miejsca, warto po drodze zatrzymać się przy Rezerwacie geologicznym przyrody nieożywionej GOŁOBORZE, który został ustanowiony w 1969 r.

Obejmuje rozległe głazowisko skalne będące osobliwością geologiczną w tej części Karpat. Warto zobaczyć to unikatowe miejsce – należy jednak zimą uważać na oblodzonych drewnianych schodach i kamieniach.

Następnie zaraz przed kruszarnią kamienia, po lewej stronie, warto się zatrzymać na terenie nieistniejącej wsi Rabe by zobaczyć urokliwą kapliczkę Synarewa, która jest skryta w lesie na północnym zboczu Łysego Wierchu.

Dochodzimy do niej od drogi, przez mostek – spacerem ok. 15 minut.  Kapliczka powstała na początku XIX wieku, a spod niej wypływa cudowne źródełko, które od ponad 300 lat cieszy się uznaniem z powodu właściwości leczniczych (zwłaszcza przy leczeniu chorób oczu). Według legendy, kapliczkę zbudowano w miejscu ukazania się Matki Boskiej jednemu z mieszkańców Rabego. Natomiast jej nazwa to zlepek dwóch słów: Rew – imię Żyda, który był właścicielem góry, której część przekazał swojemu synowi – stąd nazywano to miejsce „syna Rewa”. Kapliczka jest zawsze otwarta. Jest w niej księga wpisów: próśb i podziękowań. Polecam to miejsce dla chwili zadumy i urzekającego spokoju.

Następnie, spacerem dochodzę do Jeziorka Bobrowego, ulokowanego u stóp północnego stoku Chryszczatej (997 m. n.p.m.). Jeziorko leży miedzy dawnymi, nieistniejącymi już wsiami – Huczwice i Sukowate. Nie jest ono dziełem natury. Powstało na skutek spiętrzenia wody przez budowę tamy  na podmokłym, bagnistym terenie, którego obszar został zasiedlony przez bobry.

Charakterystyczne sterczące kikuty zatopionych drzew, zieleń i mgła nad taflą wody – sprawiają wrażenie, jakbyśmy żywcem zostali przeniesieni w świat guseł i magii. Nad Jeziorkiem postawiono w 2014 roku drewniany taras widokowy, który daje możliwość odpoczynku kontemplacji flory i fauny wokół.  Od Jeziorka prowadzi również ścieżka przyrodnicza na Chryszczatą – kolor czerwony.  To naprawdę urokliwe, odludne i malownicze miejsce – zwłaszcza zimą.

Jadąc od Wołkowyi przez Stężnicę w kierunku Baligrodu, warto również zatrzymać się na terenach dawnej wsi Radziejowa. Na zalesionym wzgórzu (zimą dokonały dostęp, nie ma tylu zarośli i jeżyn), możemy zobaczyć podmurówkę spalonej cerkwi pw. Św. Mikołaja Cudotwórcy, oraz pozostałości kilku nagrobków.

To miejsce nieistniejącej wsi, której zabudowy ciągnęły się w bocznej dolinie. Wieś Radziejowa istniała od 1552 r (dobra Balów z Hoczwi ) do 1947 roku, kiedy to wojska polskie ją spaliły i wysiedliły. Natomiast drewniana cerkiew z 1900 roku spłonęła w latach 60- tych. To miejsce jest  jednym z licznych śladów dramatycznych losów mieszkańców TEJ ZIEMI.

 

Miałem sen

Z martwych powstały

Bieszczadzkie cerkwie

Rozebrane deska po desce

Kamień po kamieniu

Spalone żywcem

Zatopione  wodą

Powstały z martwych

W samo południe

Błysnęły srebrne kopuły

Zaroiło się korowodem

Białych koszul

Pstrokatych chust

Cichym brzęczeniem

Upalnego dnia

Węgierski wiatr niósł

Bicie dzwonów

Przez cały Bieszczad

Bim bam bim bam

Miałem sen

Mirosław Welz

Lidia Tul-Chmielewska

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.