Kilka wspomnień z drogi krzyżowej na Tarnicę

Wielki Piątek to dzień szczególny – dzień męki i śmierci Chrystusa. Właśnie ten dzień przyciągał wszystkich na Bieszczadzką Drogę Krzyżową na Tarnicę, aby pokonać własne słabości i móc przeżyć głęboką refleksję, która oczyści serca oraz duszę. Jednak bez wątpienia fenomen tego wydarzenia polegał na tym, że na szlakach górskich gromadziły się tysiące ludzi, którzy choć na co dzień tak różni, tworzyli jedną, dużą wspólnotę. Przyjeżdżali tutaj z różnych zakątków Polski w jednym celu – aby wyjść na najwyższy podkarpacki szczyt.

Podczas pokonywania trasy na Tarnicę każdy jej uczestnik miał czas na to, aby refleksyjnie odnieść się do najważniejszych aspektów ludzkiego życia, zastanowić się, co tak naprawdę jest dla niego najważniejsze.

“Dla mnie pielgrzymka na Tarnicę była niesamowitym duchowym przeżyciem. Uczestnictwo w niej pozwoliło mi wejrzeć w głąb siebie, pokonać własne słabości a także zebrać siły do niesienia codziennego życiowego krzyża. Poczułam się częścią wspaniałej wspólnoty a zdobycie szczytu było źródłem mojej wielkiej radości i satysfakcji a także przekonania, że wiara pozwala pokonać wszelkie życiowe trudności.

Udział w Pielgrzymce na Tarnicę jest niesamowitym wydarzeniem. Tak bardzo niesamowitym, że żadne słowa nie są w stanie tego wyrazić. Aby tego doświadczyć trzeba w niej uczestniczyć. Poza pięknymi, zapewne jeszcze zimowymi widokami gwarantuje przeżycie wspaniałych, radosnych a czasem i wzruszających chwil.” Lidia Czarnecka

Jeszcze dwa lata temu, na szlakach prowadzących na Tarnicę gromadziły się tysiące turystów. Były wśród nich dzieci, młodzież, osoby dorosłe, starsze, księża, siostry zakonne, żołnierze, harcerze… Każdy z nich chciał wziąć udział w Bieszczadzkiej Drodze Krzyżowej. Sprawdzić się na tej trudnej trasie, przy nie zawsze przyjaznych warunkach pogodowych.

Na górę miały wyruszać grupy około pięćdziesięcioosobowe, prowadzone przez duszpasterzy lub inne osoby, przygotowane do przeprowadzenia tego nabożeństwa.

Liczba chętnych stale rosła, i mimo trudnych warunków, co roku setki, a potem tysiące podążały na najwyższy szczyt polskich Bieszczadów. Jednak chyba nikt się nie spodziewał, że w 2016 roku uczestniczyć będzie w Bieszczadzkiej Drodze Krzyżowej ponad pięć tysięcy osób.

Historia

Skąd się wziął pomysł na tę nietypową drogę krzyżową? W 1987 roku grupa turystów z rzeszowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego, dla upamiętnienia wędrówek Jana Pawła II po Bieszczadach oraz jego trzeciej pielgrzymki do Polski, potajemnie wniosła elementy 6,5-metrowego krzyża.

Krzyż ten szybko stał się celem wielkopiątkowych pielgrzymek. Z roku na rok wiernych na szlakach było coraz więcej. Nie straszny był im deszcz, śnieg, błoto czy lód. Nie przerażały kontuzje…

Jednak limit dzienny ustanowiony dla ścieżek turystycznych prowadzących m.in. na Tarnicę wynosi 2100 osób, dlatego Dyrekcja Bieszczadzkiego Parku Narodowego – w porozumieniu z Archidiecezją Przemyską – podjęła decyzję o wprowadzeniu zakazu wejść na Tarnicę w Wielki Piątek i przeprowadzania tam Wielkopiątkowej Drogi Krzyżowej.

Udostępniono natomiast szlak Wołosate – Przełęcz Bukowska, gdzie w tym roku już po raz drugi wierni przeszli Drogę Krzyżową.

Pierwsza Droga Krzyżowa na nowym szlaku (2017r.). Źródło: www.bdpn.pl
No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.