“Król Bieszczadów” Tadeusz Janota Bzowski

„Król Bieszczadów” red. Tomasz Antoni Żak

„Dziś prawdziwych dżentelmenów już nie ma” chciałoby się rzec, czytając wspomnienia Tadeusza Janoty Bzowskiego, inspektora bieszczadzkich parków konnych, prawdziwego bieszczadnika, leśnika z zawodu a rolnika z wykształcenia, patrioty, kochającego męża i ojca. Hrabiego – bo tak o nim mówiono.

Książka „Król Bieszczadów” to zredagowane przez Tomasza Żaka i siostrę Bzowskiego, Teresę Konarską, wspomnienia z pamiętników Bzowskiego, z czasów gdy zaczynała się jego przygoda z Bieszczadami. Autor opisuje okoliczności, przez które musiał podjąć decyzję o szukaniu pracy na Ziemiach Odzyskanych, o ciężkiej pracy fizycznej w lesie, którą na szczęście szybko zastąpiła praca umysłowa. Bzowski został inspektorem transportu konnego. Z racji postury, sposobu mówienia i ogólnej prezencji szybko przylgnął do niego przydomek hrabia. Natomiast przeszłość opozycjonisty zjednała mu sympatię mieszkańców Bieszczadów, szczególnie tych, którzy byli z prawem na bakier.

Sam Bzowski był wyjątkowo prawym człowiekiem, choć lgnęli do niego ci w odmiennej sytuacji. Po ślubie przestał pić alkohol i zaczął ciężko i sumiennie pracować na utrzymanie rodziny. Chętnie opiekował się dziećmi, gdy wracał z pracy i zabierał je czasem do lasu czy do parku konnego. Córka, Marta Włodarczyk, w przedmowie wspomina właśnie te chwile.

Ale wzmianka o dżentelmenach nie odnosiła się jedynie do wyżej wspomnianych cech. Najbardziej ujął mnie styl pisania Bzowskiego. Bo tak już się książek nie pisze. Przyjemnie się czyta jego słowa; „pamiętnik napisany wspaniałym literackim językiem”. Nietrudno się dziwić, iż zwano go Hrabim. Jeżeli w podobny sposób odnosił się do współpracowników, trudno byłoby nie odczuwać przed nim respektu.

Wiemy, że od technicznej strony o treść zadbał Tomasz Antoni Żak, trudno więc oceniać same pamiętniki Bzowskiego, ale już książkę „Król Bieszczadów” śmiało można poddać ocenie i jako całość ocenić pozytywnie. Historia jest spójna, wspomnienia chronologicznie przechodzą z jednego w drugie a autor opisuje swoje życie, głęboko osadzając je we współczesnych realiach, dzięki czemu poznajemy też dobrze tło historyczne.

Książka podzielona jest na dwie części. Jedna dotyczy życia rodzinnego i pracy Bzowskiego, druga jest stricte związana z ukochaną przez niego przyrodą. Przedstawione są historie „spotkań” z dziką przyrodą, okiełznaną przez autora. W swoich opowieściach opisuje żubry, konie, wilki i nie tylko.

Całość natomiast okraszona jest świetnymi fotografiami, w większości autorstwa Bzowskiego. Niektóre są nawet kolorowe, ale to osobna historia i warto ją poznać podczas lektury, do której zdecydowanie zachęcam. „Król Bieszczadów” to wspaniała autobiografia z Bieszczadami w tle. Sporo mieszkańców tych terenów odnajdzie wątki dotyczące ich miejscowości i może nawet dowie się czegoś nowego o ich historii. W moim przypadku tak było. Dlatego tym bardziej polecam „Króla Bieszczadów”.

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.