Listopad w Bieszczadach

Jesień w Bieszczadach/fot. Adrian Weimer

Jesień w Bieszczadach niewątpliwie w tym roku rozpieszcza turystów i smakoszy piękna i spokoju. Październikowe kolory co prawda przeszły już do historii i listopadowe barwy już nie należą do tych najbardziej pięknych, ale…..

Jesień w Bieszczadach/fot. Lidia Tul-Chmielewska

Początkowe dni listopada tego roku należą chyba do jednych z rekordowych pod względem temperatury. Tak słonecznego i ciepłego listopada dawno tutaj nie było. Temperatury w granicach 20 stopni, a nawet więcej napawają optymizmem i dobrym humorem, co przenosi się na ochotę do wędrówek.

Jesień w Bieszczadach/fot. Adrian Weimer

Co warto zobaczyć i o czym warto pamiętać.

Jesień w Bieszczadach/fot. Lidia Tul-Chmielewska

Połoniny ….

Piękne są o każdej porze roku. Każdy czas to inne barwy, inne światło. Teraz mamy okazję spotkać zjawisko inwersji (inaczej inwersja termiczna to odwrócenie układu temperatur powietrza), ponadto oświetlenie słoneczne w ciągu dnia ma całkiem inne barwy, bardziej ciepłe, przyjazne dla pasjonatów fotografii.

Jesień w Bieszczadach/fot. Adrian Weimer

Wędrówka połoninami w tym okresie to niewątpliwa gratka dla amatorów ciszy, a często samotnych wędrówek. Tegoroczna listopadowa aura, zachęca do wypadu w Bieszczady, jednak są to raczej wypady weekendowe. W tygodniu napawać można się pogodą i ciszą. Bez granic, do utraty tchu. Pamiętać należy jednak, że dzień jest o wiele krótszy, szybko zapada zmrok, więc wielogodzinne szlaki musimy sobie jednak w tym czasie po prostu odpuścić. No i nie dajmy zwieść się do końca też temperaturze w ciągu dnia. W plecaku koniecznie ciepłe ubranie i przeciwdeszczowe – standard, o którym nie powinno się zapomnieć.

Jesień w Bieszczadach
Jesień w Bieszczadach/fot. Lidia Tul-Chmielewska

Nieistniejące wsie

To kolejny punkt, który właśnie w tym czasie jest idealny do poznania. Kiedy zielone kurtyny przyrody przestały istnieć wówczas odsłoniły swoje skrzętnie skrywane tajemnice. Przeznaczmy sobie czas na wędrowanie szlakiem nieistniejących wsi, mamy szansę zobaczyć wtedy w terenie małe wzniesienia – a nuż okaże się, że to zarośnięta latem, a teraz odsłonięta stara piwnica, bądź zarys fundamentu dawnego domu.

Jesień w Bieszczadach/fot. Lidia Tul-Chmielewska

Poszukajmy troszkę po mapach, publikacjach, starych mapach katastralnych gdzie można zobaczyć zaznaczone domy, cerkwie. Wędrówka po takich miejscach, to nie tylko przygoda, to także zaznajomienie się z historią regionu Bieszczad. Jednak uważajmy i bądźmy ostrożni, zwłaszcza samotni wędrowcy. Ten czas to wzmocniona aktywność misiów, które buszują po bezludziach zaopatrując się w pożywienie przed zimowym spaniem.

Jesień w Bieszczadach/fot. Lidia Tul-Chmielewska

Wokół Zalewu Solińskiego

Wyjątkowa okazja. Tegoroczny bardzo niski stan wody w Zalewie odsłonił wiele zatok, aż do ich całkowitego zazielenienia się. Przykładem może być tutaj np. Rajskie, czy Wołkowyja – gdzie uroczy zakątek praktycznie całkowicie utracił wody Zalewu, a przez dolinkę leniwie toczy się struga.

Jesień w Bieszczadach/fot. Lidia Tul-Chmielewska

Co jest ciekawe… daje nam to teraz poniekąd obraz, jak było tutaj kiedyś, kiedy nie było zalewu i istniały domostwa i całe wsie w tych miejscach. Ponadto możemy doskonale sobie zaobserwować linię brzegową, którą możemy sobie przespacerować na wielokilometrowych odcinkach. Gratka dla tych, którzy nigdy nie mieli takiej możliwości.

Jesień w Bieszczadach/fot. Lidia Tul-Chmielewska

Więc jeśli macie tylko taką możliwość, korzystajcie z niepowtarzalnej okazji, jaką daje nam piękno słońca listopadowego w Bieszczadach.

Lidia Tul-Chmielewska

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.