Literaci dawnych Bieszczadów

Bieszczady od wieków przyciągają i przyciągały artystyczne dusze i wielkie postaci. Biesy nadal są i były dla nich oazą ciszy, spokoju i inspiracji.

Jednak nie wszystkie wybitne postaci to przybysze, są i tacy którzy się tutaj urodzili.

Jednakże chciałabym się skupić na tych którzy odeszli przed laty, lecz pamięć po nich pozostała:  w wierszach czy opowiadaniach dla dzieci. Do dziś miejsca gdzie żyli, tworzyli są oznaczone, abyśmy nigdy nie zapomnieli o wybitnych ludziach tu niegdyś bytujących.

(…) Słuchaj, las szumi – mroczny bór odwieczny,

W królewskiej chwale stoją stare drzewa…

Szum jak pieśń płynie – drży szeptów ulewa,

Hymn dnia, potężny, mocny hymn słoneczny.

Las słońcu korny pokłon i hołd czyni,

Zielony kościół złocistemu bogu…

Las szumi – cicho – klęknijmy na progu,

Wsłuchani w modły pokłonne świątyni.

Maria Czerkawska

Przeglądając różne publikacje, także przewodniki najczęściej pojawiają się nazwiska: Wincenty Pol, Maria Czerkawska, Aleksander Fredro czy Jerzy Harasymowicz. Zapewne było ich o wiele więcej, ale szczególnie o tych postaciach dzisiaj powspominamy…

Jako pierwszego przedstawiam Wincentego Pola urodzonego w 1807 roku. Był on wybitnym uczonym, myślicielem, pisarzem, publicystą i poetą narodowym. Związki Wincentego Pola z Leskiem są bardzo mocne. Po raz pierwszy przybył do niego w 1833 roku zatrzymując się na zamku Krasickich. W 1834 przyjechał powtórnie. Z kolei w 1836 roku przyjechał po raz trzeci i pozostał do 1840 roku. Wówczas to Ksawery hr. Krasicki wydzierżawił Polowi wieś Kalnicę, gdzie zamieszkał w „Szumnym Dworze” u zbiegu rzek Tarnawki i Kalniczki.

Rok później sprowadził do Kalnicy swoja żonę Kornelię Olszewską, wspaniałą kobietę, która była dla niego oparciem w trudnych chwilach. Często wyruszał na wyprawy badawcze w Bieszczady i w Karpaty Wschodnie, zbierając przy tym materiały etnograficzne, starodawne pieśni. Jego zasługą też jest podział etnograficzny górali karpackich. Wiosną 1839 roku wraz z rodziną przeniósł się do Leska i nakreślił Ksaweremu Krasickiemu plan odbudowy starego zamku Kmitów. Hrabia oczywiście zaakceptował pomysł, a efekt przeprowadzonych prac budowlanych podziwiamy po dziś dzień.

Końcem 1839 roku opuścił Lesko i przeniósł się w okolice Gorlic. Jednak nie było to przeszkodą i nadal kontynuował podróże naukowe w Beskidy Wschodnie, gdzie prowadził prace badawcze. W 1840 roku wyruszył w kilkumiesięczną podróż, przemierzając bieszczadzką krainę Bojków i Bieszczady Wschodnie. Owocem tej wyprawy było cenne dla naszego regionu dzieło „Rzut oka na północne stoki Karpat”. Obecnie w Kalnicy zachowały się pozostałości dworu w którym Wincenty Pol mieszkał wraz z rodziną.

U podnóża szybowiska w Bezmiechowej w 1881 r. urodziła się natomiast poetka lasu Maria Czerkawska, autorka wielu tomików poezji i utworów dla dzieci. Zastanawiacie się zapewne, skąd określenie poetka lasu. Otóż w swoich wierszach uwieczniała piękno przyrody, wsi  i lasu. Największe uznanie krytyków budzi do dziś jej tomik wierszy „Zielony cień”, poświęcony drzewom.

Urodzona i wychowana w Bezmiechowej, ale także związana z pobliską Rudenką, skąd pochodził jej mąż i gdzie oboje zamieszkali. Jednak los rzucał ją w różne miejsca, studiowała i mieszkała w Krakowie, jakiś czas też w Zakopanem, dużo podróżowała – głównie do Francji.

Po wybuchu II wojny światowej poetka opuszcza dom w Rudence, początkowo udaje się do Tarnopola i Lwowa, gdzie umiera jej chory brat i ginie bez wieści mąż. Następnie powraca do Krakowa, gdzie w wieku 92 lat w 1973 roku umiera.

„Była tylko tym człowiekiem podobnym do aniołów, który powiada: tu jest światło, a tu noc, tu śpiewa ptak, a tam płonie ognisko, tu rży koń, a tam pod horyzontem leży chłodna woda.” (Tadeusz Nowak)

Aleksander Fredro to jedno z najgłośniejszych nazwisk polskiej literatury. Pisarz często bywał w Bieszczadach i zawsze z ogromnym sentymentem tu powracał. Co ciągnęło go w te strony? Zapewne wspomnienia z dzieciństwa.

W XV wieku właściciele wsi Hoczew nad rzeką Hoczewką wybudowali dwór z małym, prostokątnym dziedzińcem. W tym dworze wiele lat później, w 1770 roku przyszedł na świat Jacek Fredro – ojciec Aleksandra. Fredrowie przez następne lata byli właścicielami Hoczwi. W pobliżu starego, częściowo zburzonego dworu ojciec pisarza wybudował drugi, tym razem klasycystyczny dwór, w którym zamieszkała cała rodzina. Był to staropolski dworek parterowy z czterema kolumnami na ganku. Choć Aleksander urodził się w Surochowie pod Przemyślem, to w dzieciństwie często bywał w Hoczwi, co uwiecznił na kartach swojej autobiograficznej książki Trzy po trzy.

 “…Na grzbiecie pagórka mój ojciec wstrzymał konia i zawołał rzewnym głosem: “Hoczew… Tu, w tym zamku urodziłem się”… W dolinie nad brzegiem rzeki płynącej do Sanu ujrzeliśmy szczątki niewielkiego zamku. Obok biały dworek i gospodarskie, dość porządne zabudowania. Dalej kościółek, karczma i chaty wzdłuż łęgu rozsypane… “.

Hoczew nie była jedyną bieszczadzką miejscowością wspominaną przez Fredrę. Dużym sentymentem darzył także okolice Baligrodu i Cisną, w której jego ojciec Jacek wybudował niewielki dwór i hutę żelaza wykorzystującą miejscowe złoża rudy ze stoków Hyrlatej. Huta funkcjonowała do połowy XIX wieku. Produkowała głównie wyroby wykorzystywane na cmentarzach – ogrodzenia i krzyże nagrobne. Jako dziecko Aleksander Fredro trzykrotnie odwiedził Cisną, o czym przypomina tablica pamiątkowa.

Ostatnim wybitnym pisarzem, jednocześnie najmłodszym jest Jerzy Harasymowicz urodzony w 1933 roku w Puławach. Uczęszczał do szkoły leśnej, jednak swoją przyszłość nie związał z leśnictwem, a poezją.

Za swój dom zawsze uważał góry. Z jego poezji wywodzi się termin „kraina łagodności”, opiewający malownicze okolice Komańczy i Doliny Osławy. Poeta uchodził za samotnika, indywidualistę, wielokrotnie samotnie wędrował po górach, choć nie zawsze samotnie, bywał tu też z żoną, czy przyjaciółmi.

Rezultatem  jego spotkań z bieszczadzką przyrodą jest wiele pięknych wierszy, których fragmenty wykorzystywane są m.in. w piosenkach, a słynny fragment wiersza „W górach” – w górach jest wszystko co kocham… – stał się hasłem, myślą przewodnią tym co w górach się „zakochali”.

W górach jest wszystko co kocham
Wszystkie wiersze są w bukach
Zawsze kiedy tam wracam
Biorą mnie klony za wnuka…

W Bieszczadach powstał m.in. tomik wierszy  „Miłość w górach”. W zamykającym go, poruszającym wierszu, Jerzy Harasymowicz, zamieścił swój literacki testament:

Kiedy jak buki na mróz serce mi pęknie

połóżcie mnie na wóz z widokiem na Bieszczady

na wielki pożar gór na wielką jesień

którą sam roznieciłem pisaniem

Niech ten wóz sam jedzie w zawieję liści

Niech tam na wieki zostanie

Ostatnią wolą pisarza było spocząć w ukochanych górach, które zdążył odwiedzić, pomimo ciężkiej choroby, miesiąc przed śmiercią. Zatrzymał się w osadzie leśnej w Mikowie, w Nadleśnictwie Komańcza. W Komańczy miało też miejsce jego ostatnie spotkanie z Czytelnikami. Z Bieszczadami jednak żegnać się nie musiał. Pozostał tu na zawsze…

Prochy Jerzego Harasymowicza w 1999 roku  zgodnie z jego wolą rozsypano nad połoninami, a symboliczny grób niezwykłego poety znajduje się w Brzegach Dolnych przy wejściu na szlak wiodący do słynnej Chatki Puchatka.

Pamięć o nim jest wciąż kultywowana, czego dowodem są imprezy kulturalne takie jak: „Harasymiada”, czy sierpniowe „Biesiady harasymowiczowskie”.

Bieszczady to takie magiczne miejsce. Wielokrotnie spotykamy się ze słowami typu: wystarczy raz przyjechać i można się zakochać na zawsze. Tak czy inaczej nie są to puste słowa, i wiele w nich prawdy. Muszą być wyjątkowe, skoro tak wielcy i wybitni przedstawiciele literatury polskiej i historii na zawsze wpisali się w „karty historii bieszczadzkiej”.

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.

MojeBieszczady

O NAS

Nasz zespół to grupa miłośników i pasjonatów Bieszczadów, w większości żyjących tu na co dzień i patrzących na region z różnych perspektyw. Naszym celem w pierwszej kolejności jest promocja turystyczna Bieszczadów. Pragniemy jednak zarazem być dla ich mieszkańców bijącym sercem naszych gór, budzić w nich dumę z „małej Ojczyzny”, prezentować ludzi bieszczadzkiego sukcesu i inspirować dyskusje o przyszłości regionu.

Myślisz podobnie?

Dołącz do nas!