“Na dnie jeziora” Józef Pawłusiewicz

Jeżeli, biorąc do ręki książkę „Na dnie jeziora”, spodziewaliście się opowieści stricte o wsiach, które znalazły się na dnie zalewu solińskiego, to możecie być zawiedzeni. Natomiast jeżeli należycie do grona osób, które historyczne konflikty oddzielają od współczesności grubą kreską, będziecie zawiedzeni podwójnie. Ponieważ „Na dnie jeziora” to kolejna książka poruszająca temat konfliktu polsko-ukraińskiego. Jednak przede wszystkim, jest to historia dzieciństwa i młodości pułkownika Józefa Pawłusiewicza, pozostawionych “na dnie jeziora”.

Józef Pawłusiewicz był żołnierzem polskim, walczącym w obu wojnach światowych, a także po nich – dopiero w 1959 roku zakończył służbę. Brał czynny udział w walkach polsko-ukraińskich w 1918 i 1919 oraz w wojnie polsko-sowieckiej w 1920r. W roku 1925 ukończył Szkołę Podchorążych Rezerwy Artylerii w Grudziądzu. W latach 1928 – 1939 pracował w Straży Granicznej, był m.in. komendantem komisariatu w Jaśliskach (Beskid Niski). We wrześniu 1939, w stopniu porucznika, dowodził oddziałem pograniczników w walkach z Niemcami. Walczył pod Wieluniem, Częstochową, Radomiem i Rawą Ruską. Po klęsce kampanii wrześniowej powrócił w Bieszczady, do rodzinnego Łęgu, gdzie również zmuszony był walczyć – w obronie miejscowej ludności przed hitlerowcami i nacjonalistami ukraińskimi. Pomagał Żydom. W 1944 roku razem ze swoją kompanią wszedł w skład oddziału partyzanckiego dowodzonego przez kpt. Mikołaja Kunickiego. Następnie wcielony został do 1 Brygady Zaporowej w Korpusie Kawalerii w Majdanku. I nie był to jeszcze koniec jego wojskowej kariery.

Wydanie „Na dnie jeziora”, które dane mi było czytać, to wydanie rozszerzone i poprawione — na nowo zredagowane z oryginalnego maszynopisu autora (przywrócono wszystkie fragmenty usunięte przez cenzurę PRL z wydania z 1981 r.), a dodatkowo książka została uzupełniona o posłowie córki autora oraz 39 archiwalnych fotografii, a także mapę z 1938 r. obrazującą miejsca wydarzeń opisanych w książce oraz mapę schematyczną działań bojowych oddziału Samoobrony porucznika Józefa Pawłusiewicza.

Ta zbeletryzowana biografia autora, to nie tylko obraz wsi, które teraz ukryte są pod grubą taflą wody, nie tylko dzieciństwo i pasje Pawłusiewicza, ale też zapis wydarzeń, które wpłynęły na współczesny obraz Bieszczad. I nie chodzi tu o stworzenie zalewu i zmianę ukształtowania terenu, lecz o powolne zmienianie się stosunków między sąsiadami, którzy jeszcze nie tak dawno temu żyli ze sobą w zgodzie i traktowali się jak bracia.

Jednocześnie, w trakcie lektury, nie odczuwa się tej dawki wiedzy historycznej, ponieważ autor to stary gawędziarz, który spokojnie, w kolejności, spisuje swoje wspomnienia i nadaje im formę fabularną. Dodatkowym smaczkiem jest fakt, że wiele osób wspomnianych jest z imienia i nazwiska, przez co ich potomkowie, mogą odnaleźć dziadków i rodziców na kartach książki. Jest to swoista pamiątka dla ludzi pochodzących z zalanych miejscowości – Soliny, Teleśnicy Sannej, Chrewtu, Podleszczyny i nie tylko. Ślad, po nieistniejących wsiach.

„Na dnie jeziora” to długa, ale przyjemna i wartościowa lektura, nie tylko o terenach, na których obecnie znajduje się jezioro Solińskie, ale także całych Bieszczadach. Jednak przede wszystkim o życiu wybitnego Polaka – Józefa Pawłusiewicza.

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.