Najdziksze bieszczadzkie zakątki: „Bieszczadzki worek”, czyli w dolinie górnego Sanu

Przyroda w Bieszczadach jest pełna bezgranicznych cudów i cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Specjalnie dla Was wprowadzamy nowy cykl jej poświęcony, podczas którego będziemy prezentować Najdziksze bieszczadzkie zakątki. Naszą pierwszą podróż rozpoczniemy od wyprawy na sam “koniec Polski” 🙂

Najbardziej na południe wysuniętym miejscem w naszym kraju jest niepozorny szczyt Opołonek (1028 m n.p.m.), który jednak nie jest udostępniony dla turystów. Można natomiast, na kilka sposobów, eksplorować dolinę górnego Sanu, prawie do samych jego źródeł. Najbardziej na południowy-wschód wysunięty obszar Polski bywa także nazywany umownie „bieszczadzkim workiem”. Ten fragment Bieszczadów jest z trzech stron otoczony przez tereny należące do Ukrainy, a swoim kształtem przypomina zwykły worek.

Dziś jest to obszar prawie bezludny, ale przed II wojną światową na obszarze rozciągającym się od Dźwiniacza Górnego po Sianki mieszkało kilka tysięcy ludzi. Domostwa wiejskie były rozlokowane po obu stronach rzeki San, gdyż granica państwa polskiego w tym okresie, przebiegała kilkaset kilometrów bardziej na wschód. Dziś trudno jest w to uwierzyć, ale w owym czasie był to najbardziej rozwinięty gospodarczo obszar Bieszczadów. Funkcjonowały tu liczne zakłady przetwórstwa drzewnego, a także gęsta sieć kolejek wąskotorowych i kolej szerokotorowa, prowadzące ze Lwowa w kierunku Zakarpacia i Węgier. Ta ostatnia funkcjonuje do dnia dzisiejszego, tyle że już po stronie ukraińskiej. Po dawnych osadach pozostały jedynie zdziczałe sady owocowe, przydrożne krzyże, kamienne podmurówki świątyń, czy też nasypy kolejowe.

Obecnie ostatnim miejscem gdzie można skorzystać z noclegów jest Tarnawa Niżna, a samochodem można dotrzeć kilkanaście kilometrów dalej, do nieistniejącej już wsi Bukowiec. Obszar ten ma charakter rozległej i łagodnej górskiej doliny, z niewielką ilością stromych podejść, w bezpośrednim sąsiedztwie granicy z Ukrainą. Dojeżdża się tutaj skręcając z „dużej pętli bieszczadzkiej” w miejscowości Stuposiany w kierunku Mucznego.

Najodleglejszym punktem do którego można dotrzeć pieszo są umowne źródliska rzeki San, leżące na granicy polsko-ukraińskiej. Wycieczka rozpoczyna się na parkingu w Bukowcu, gdzie ma swój początek ścieżka historyczno-przyrodnicza, której symbolem jest „Bóbr”. Cała trasa znajduje się w granicach Bieszczadzkiego Parku Narodowego, a jej długość wynosi około 12 kilometrów, zaś różnica wzniesień około 200 metrów. Na przejście całej trasy: Bukowiec – źródła Sanu – Bukowiec potrzeba około 6-7 godzin. Istnieje także możliwości pokonania części tej ścieżki rowerem – 7 km na odcinku Bukowiec – Beniowa – Bukowiec. Wyznakowana ścieżka jest zróżnicowana pod względem krajobrazowym, a na początkowym jej odcinku znajduje się wiele otwartych łąk, z których  rozciągają się  panoramy na najwyższe bieszczadzkie szczyty, m.in. Rozsypaniec, Halicz, Kińczyk Bukowski.

Kilkaset metrów dalej od parkingu w Bukowcu znajduje się bardzo ciekawy eksponat historyczny, którym jest pokaźnych rozmiarów żeliwna kadź. Została ona tutaj przywleczona z położonego znacznie dalej miejsca leżącego w zlewni potoku Halicz, które nosi historyczną nazwę „Potasznia”. Przez wieku służyła do ługowania popiołu, który pochodził ze spalonego drewna bukowego, w celu wyrobu potażu, czyli węglanu potasu. Było to nierzadkie zjawisko w całych Bieszczadach, o czym świadczą liczne miejsca na mapach, które także noszą tę samą nazwę.  Niedaleko od parkingu, przy samej drodze można odnaleźć wyraźne ślady bytności bobrów – duże rozlewisko, ścięte drzewa i tamę. Te największe europejskie gryzonie zostały wypuszczone w dolinie górnego Sanu w latach 90. poprzedniego wieku i doskonale się tu zadomowiły. Na trasie przejście można odnaleźć cały szereg śladów ich – głównie nocnej – obecności.

W powstałych dzięki temu rozlewiskach i oczkach wodnych spotyka się dzikie kaczki, a także płazy (kumaki, traszki, żaby, zaskrońce). Nad doliną Bukowca i sąsiedniej Beniowej w okresie od wiosny do jesieni często można zobaczyć krążące orliki krzykliwe, które należą do najrzadszych ptaków drapieżnych w Europie Zachodniej. Oprócz nich gnieżdżą się tu także myszołowy, jastrzębie, krogulce, pustułki, a także trzmielojady. Co pewien czas w dolinie górnego Sanu obserwowane są orły przednie i gadożery.

Kolejnym miejscem na trasie jest dawna wieś Beniowa, po której pozostał niewielki cmentarzyk z resztkami podmurówki po dawnej świątyni, z początku XX wieku. Zachowała się tu jeszcze kamienna podstawa chrzcielnicy z wyrytym starochrześcijańskim symbolem ryby, która prawdopodobnie jest starsza od byłej cerkwi.

Żywym świadkiem minionych dziejów Beniowej jest samotnie rosnąca pośród łąk pokaźnych rozmiarów lipa, której wiek szacuje się na przeszło 300 lat. Wędrując tędy nieraz można zobaczyć jadące pociągi, gdyż kilkaset metrów dalej znajduje się granica państwa i nadal czynne torowiska, ale już po ukraińskiej stronie.

Następne odcinki ścieżki przyrodniczo-historycznej prowadzą przez tereny zalesione. Ponieważ utworzone przez ludzi – w okresie międzywojennym – lasy świerkowe padały ofiarą korników, postanowiono je usunąć i w to miejsce posadzono bardziej odporne i rodzime gatunki drzew, głównie buki i jodły. Okoliczne lasy są ostoją dla dużych drapieżników, w tym wilków i niedźwiedzi, dlatego też bardzo często na błotnistej ścieżce można zobaczyć pozostawione przez nich ślady.

Trasa wędrówki prowadzi także w pobliżu pozostałości po dawnym dworze i folwarku właścicieli tutejszych dóbr, czyli rodziny Stroińskich. Dziś widoczne są tu tylko zawalone piwnice, kamienne podmurówki, kilka starych jesionów oraz kępy chabrów miękkowłosych. Ta rzadko występująca w naturze roślina (tylko w piętrze połonin) była często sadzona w celach ozdobnych przy domach i na cmentarzach, stąd też w wielu miejscach doliny górnego Sanu można się na nią natknąć.

Idąc dalej, przez przerzedzone zagajniki świerkowe, na polanach często widać rozległe trawiastej łany, które przypominają morskie fale. Tworzy je bardzo ekspansywne roślina jaką jest turzyca drżączkowata, nazywana też niegdyś „morską trawką”, z uwagi na wspomniane wcześniej kształty gdy rośnie w kępach.

Z kolei w miejscach wilgotniejszych można zauważyć wysoką roślinę o grubych i owalnych liściach, to ciemiężyca biała – jest to rzadki i chroniony gatunek, a zarazem silnie trujący.

Miejscem kultowym na trasie jest tzw. „grób Hrabiny”, czyli grobowiec Klary i Franciszka Stroińskich z odnowioną kamienną kaplicą krytą gontem. Tuż przed wojną stała tu także drewniana cerkiew, którą zbudowano w latach 30. XIX wieku.

Dalej znakowana trasa wspina się pod górę i przez świerkowy las, a po 20 minutach doprowadza do punktu widokowego na współczesne Sianki, leżące po stronie ukraińskiej. Ustawiono tu tablicę panoramiczną z opisami.

Samo to miejsce jest też ciekawe z botanicznego punktu widzenia, ponieważ rosną tu rzadkie wschodniokarpackie i wysokogórskie rośliny znane głównie z piętra połonin, jak pszeniec biały, pszeniec Herbicha, wężymord różowy, goździk skupiony, fiołek dacki i prosienicznik jednogłówkowy.

Po kolejnych 20 minutach dociera się do ostatniego przystanku na trasie, czyli obelisku z informacją w języku ukraińskim o źródłach rzeki San, które znajdują się kilka metrów poniżej. W rzeczywistości jest to jednak pierwszy lewy dopływ Sanu, a prawdziwe źródła znajdują się kilkaset metrów dalej od tego miejsca, w kierunku południowo-zachodnim (już po stronie ukraińskiej). Powrót do parkingu w Bukowcu tą samą trasą, za wyjątkiem końcowego odcinka od Beniowej.

Co warto jeszcze poznać odwiedzając „bieszczadzki worek”?

Warto także zatrzymać się przy torfowisku wysokim „Tarnawa”, które jest położone tuż nad samym Sanem, kilka kilometrów za Tarnawą Niżną – jadąc w stronę Bukowca. Obszar ten leży także w granicach Bieszczadzkiego Parku Narodowego i z jego inicjatywy kilka lat temu urządzono tu kolejną ścieżkę przyrodniczo-edukacyjną. Została ona wykonana w formie dwóch (krótszy i dłuższy) drewnianych pomostów o łącznej długości około 1500 metrów, a na ich zwiedzanie należy przeznaczyć niecałą godzinę. Obydwie trasy mają formę pętli, a na początku znajduje się parking, tablica informacyjna i duża wiata odpoczynkowa.

Porastają je masowo niskie krzewinki, m.in. borówka bagienna, borówka czarna, borówka brusznica, bażyna czarna, modrzewnica, a także kępy mchów i wełnianek. Z innych roślin występuje tu także bagno zwyczajne, które wydziela bardzo silną, charakterystyczną woń. Porasta je także luźny drzewostan złożony głównie z sosny zwyczajnej i brzozy. Te ostatnie są często usuwane, ponieważ charakteryzują się bardzo dużą transpiracją (parowaniem) i przyczyniają się do nadmiernego odwodnienia torfowiska wysokiego. Z kolei występowanie tutaj sosny zwyczajnej jest szczególnie interesujące, ponieważ nie jest to gatunek rodzimy dla Bieszczadów. Zdaniem wielu naukowców torfowiska wysokie są jedynym miejscem w tym regionie, gdzie sosny występują w sposób naturalny, a nie wskutek zasadzenia przez człowieka.

Grzegorz Sitko

2 komentarze
  1. Opołonek jest najdalej wysuniętym na południe szczytem a najbardziej wysuniętym miejscem jest to nienazwane siodło między szczytami Opołonek a Piniaszkowy a dokładnie to słup graniczny nr 219. Jeszcze uwaga co do lipy w Beniowej: nie jest taka stara ma 200 lat.

  2. Być może 200, być może 300, być może 274.
    Wiek drzewa rosnącego może być co najwyżej szacowany, w miarę dokładnie można go określić dopiero… po ścięciu drzewa. czego oczywiście lipie nie życzymy 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published.