Pasja, którą podzielić można się z innymi – Stanisław Drozd

Pasja i determinacja – w efekcie: Muzeum Kultury Bojków w Myczkowie.

Rozmowa ze Stanisławem Drozdem – kustoszem Muzeum

Stanisław Drozd to emerytowany nauczyciel historii w miejscowym gimnazjum. Z jego inicjatywy  już przed wielu laty zaczęto gromadzić różne starocie znajdowane w stodołach lub na strychach.

O początkach pasji, o swojej determinacji i wspólnym sukcesie rozmawiam ze Staszkiem Drozdem.

LTC: Staszku, skąd pasja? Jak to się zaczęło?

Stanisław Drozd: Najpierw było indywidualne zbieractwo, później była to forma nauczania przedmiotu, dzieci uczyły się ściągając stare przedmioty od swoich dziadków. Potem była izba – w formie izby regionalnej.

LTCGdzie powstała pierwsza izba regionalna?

SD : Najpierw była to Berezka. Nie nazywało się to izbą, była to klasa w szkole, tam śp. nauczyciel języka polskiego Władysław Wojtoń – gromadził już przedmioty – w sali polonistycznej. Ja przychodząc do tej szkoły – po studiach – rozpoczynając tam pracę, jako historyk zaangażowałem się w ten wspaniały pomysł i starałem się zbiory powiększać.

LTCJak dalej toczyły się losy izby-klasy?

SD: Zgromadzone zbiory przeniosłem do Myczkowa, gdzie podjąłem pracę i społecznym wysiłkiem staraliśmy się o meble, wówczas mogliśmy wstawiając do klasy to wyeksponować należycie. Nadal była to klasa historyczna. Kolejny etap  to budowa nowej szkoły w Myczkowie. Tam już z założenia powstała idea powstania pomieszczenia historycznego regionu – taka izba regionalna.


LTCSkąd pomysł na Muzeum?

SD: Po odejściu na emeryturę zaangażowałem się osobiście wraz z Radą Gminy i byłym Wójtem – by zaadoptować idący w ruinę – budynek gminy – na założenie Muzeum Regionalnego. Przekazałem tam część swoich zbiorów, Gmina dała budynek i program. I to był pierwszy etap powstania Muzeum.

LTCObiekt jest obecnie na prawach Muzeum?

SD: Tak oczywiście. To obiekt będący jako Muzeum działające w strukturach Gminnego Ośrodka Kultury.


LTCPlany rozwoju Muzeum?

SD: Gmina ma teraz dalece idące wizje rozwoju. Zbieractwo trwa nadal, zbiory są nadal powiększane, istnieje projekt zagospodarowania górnej części budynku. Ja mam także swoją wizję rozwoju: stworzenie tutaj miejsc spotkań seniorów, gdzie mogliby wspólnie porozmawiać i brać udział we wspólnych zajęciach.

LTCMuzeum to ogóle społeczne zaangażowanie?

SD: Tak. Jak najbardziej. Brali czynnie udział w zbieraniu, także poprzedni radni. Przynoszono tutaj zbiory z Polańczyka, Bóbrki, Berezki. Obecnie nadal istnieje grupa osób niesamowicie zaangażowanych: z Terki, z Rajskiego. Dzięki Pani Małgorzacie Koncewicz z Rajskiego – w posiadaniu mamy siodło i zbiory Józefa Pawłusiewicza. Dużo pomocy w odnajdywaniu „skarbów tamtego okresu” zawdzięczam księdzu z Górzanki – Piotrowi Bartnikowi i Proboszczowi Parafii w Polańczyku – Wojciechowi Szlachcie. Bardzo zaangażowany osobiście jest Pan Marian Wójcik i Pan Pasławski, obaj z Terki. To bardzo cenne dla Muzeum.

LTCPodobno zbiory otrzymujesz Staszku z całej Polski, a nawet z zagranicy?

SD: Tak. Regiony te dotknęły masowe wysiedlenia, mieszkańcy stąd wywiezieni na Pomorze, w okolice Krakowa i wielu innych miejsc w Polsce, a nawet migracje – rzuciły ludzi poza granice kraju. Wieści o tworzeniu Muzeum, pocztą pantoflową, a także na prywatne prośby rozeszły się wkoło. Otrzymywałem i otrzymuję kopie dokładne ubiorów z tamtego okresu, a nawet oryginalną odzież, która obecnie ma ponad 100 lat.

LTCRozumiem, że zbiory nadal się powiekszają?

SD: Tak, tak. Ostatnio w ubiegłym tygodniu otrzymaliśmy od ofiarodawcy, który chciał pozostać anonimowy piękny krzyż,  znaleziony u nieżyjących dziadków na strychu. Bardzo stare znalezisko, istny po prostu skarb.


LTCStaszku, czy obecnie jest Ci łatwiej pozyskiwać poparcie dla Muzeum i Twojej pracy?

SD: Oczywiście, że tak. Teraz jest znacznie, ba! nieporównywalnie lepiej. Pozytywne nastawienie i chęć pomocy od Wójta Gminy – Adama Piątkowskiego, od wielu radnych. Osobiste zaangażowanie i pomoc od Dyrektora GOKSiT w Polańczyku – Krzysztofa Pecki. To jest naprawdę cenne.

LTCMasz nadzieję, Staszku, że to poparcie pozwoli na realizację planów i założeń związanych z rozwojem Muzeum?

SD: Jak najbardziej. Teraz widać, jakim skarbem tu turystycznym i kulturowym jest Muzeum. Mnóstwo grup wycieczkowych, turystów indywidualnych. Aż człowiek się raduje, że pamięć pozostaje. To jest nasz obowiązek i szacunek dla tych pokoleń.

LTCJesteś teraz szczęśliwy, że trud się opłacał?

SD: Tak, jestem szczęśliwy. W dużej mierze nagonka, na mnie i na projekt Muzeum, w pewnym sensie się skończyła. Jest poparcie, dobre podejście i fachowa pomoc. Pan Dyrektor GOKSiT służy fachowym wsparciem marketingowym promującym rolę i miejsce Muzeum w Gminie. Bardzo jestem szczęśliwy, po prostu.

LTCDużo grup turystycznych tutaj zwiedza Muzeum?

SD: Tak, mamy dużo rezerwacji. Musimy prowadzić rezerwacje, pomieszczenia nie są duże, a nasilenie jednak ruchu jest spore. Trzeba nad tym zapanować by Muzeum rządziło się prawami Muzeum – nie wolno go zadeptać.

LTC: Kochasz to miejsce?

SD: Na pewno tak. Lubię to robić, lubiłem od dawna. Ponadto sprawia mi radość, że coś pozostanie dla przyszłych pokoleń, a chyba właśnie o to chodzi, by po tych, co teraz są pozostało coś dla tych, co będą. Teraz wystarczy nie przeszkadzać, a samo się już będzie rozwijać.

LTCDziękuję Ci za rozmowę, życzę by już tylko mogło być lepiej. Ku dobru….

Bogactwo zbiorów jest naprawdę w tym miejscu  przeogromne. Ponadto wiedza Stanisława Drozda, opowieść o każdym eksponacie tutaj zgromadzonym, wręcz fascynująca. Zarówno samo Muzeum, jak i osoba kustosza – to skarbnica wiedzy o pokoleniach tutejszych mieszkańców.

Serdecznie zapraszam i polecam.

 Rozmawiała: Lidia Tul-Chmielewska  

 

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.