“Przystanek Bieszczady” i jego bohaterowie

Z serialami bywa tak, że bohaterów jest wielu, ale nasze serce kradnie ten jeden-jedyny. Ewentualnie dwóch. Jednak w “Przystanku Bieszczady” naprawdę trudno się zdecydować.

W trzecim sezonie przeplatają się losy bohaterów, których już znamy (i uwielbiamy), i tych całkiem nowych. Bieszczady oglądamy z dwóch perspektyw – starszego pokolenia, które swoje już osiągnęło i niewiele ich może zaskoczyć na tym trudnym terenie oraz młodszego pokolenia, które swojego miejsca na ziemi dopiero szuka, i przed którym z jednej strony otwiera się szerokie spektrum możliwości a z drugiej… każda opcja ma swoje wady i zalety.

W najnowszym sezonie, liczącym dziesięć odcinków, bliżej poznamy specyfikę pracy w lesie, na wypale, czy przy budowie domów z bali. Widzowie będą mieli okazję przyjrzeć się Bieszczadom z bliska i zrozumieć, dlaczego niektórzy “rzucili wszystko i pojechali w Bieszczady”, a potem… cóż… wcale nie było tak kolorowo.

Na ekranie zobaczymy hektolitry błota, kurzu, pyłu, trocin i dymu, ale również przepiękne góry i lasy, zmieniające barwy jesienią, a następnie przykryte warstwą śniegu. Przede wszystkim jednak będziemy mieli okazję przyjrzeć się ludziom, którzy stali się popkulturową wizytówką tego miejsca.

 

Ekipa drwali z Bukowca

Fot. Bartosz Krupa/East News. Przystanek Bieszczady 2017. Od lewej: Antek Markuc, Roman Markuc „Krzysiek”, Tomek Barzycki „Lisek”, Jerzy Czerenkiewicz „Jupek”

Roman Markuc i Przemek Bogacki pracują razem w lesie jako zrywkarze od ponad 20 lat. Mimo iż wybuchowy charakter Przemka, zwanego przez kolegów “Ceśkiem”, doprowadza często do spięć, w myśl zasady “kto się czubi, ten się lubi”, drwale lubią się i szanują. Roman, nazywany “Krzyśkiem”, jest szefem kilkuosobowej grupy drwali, w której pracuje również jego syn, Antek.

Fot. Bartosz Krupa/East News. Przystanek Bieszczady 2017.

Dla Romana przewodzenie nad drwalami to nie lada wyzwanie. Ciężkiej pracy towarzyszy zmęczenie, które jest przyczyną częstych konfliktów. Do tego dochodzi obowiązek przekazywania swojej wiedzy zawodowej kolejnemu pokoleniu drwali: Antkowi i „Liskowi”, którzy są poddawani ciągłym testom i egzaminom.

Fot. Bartosz Krupa/East News. Przystanek Bieszczady 2017.

Jerzy “Jupek” Czerenkiewicz – pilarz z dwudziestoletnim stażem. Doceniany przez kolegów nie tylko za pracowitość, ale również za ogromne poczucie humoru – jego powiedzonka weszły na stałe do slangu ekipy Markuca. Znany telewidzom “Bogdan”, czyli nazwa trudnego do ścięcia drzewa, została wymyślona właśnie przez Jurka. Ma spokojną naturę, dzięki której to on jest w ekipie Markuca specem od gaszenia konfliktów. To od niego fachu uczył się „Lisek”.

Fot. Bartosz Krupa/East News. Przystanek Bieszczady 2017.

Tomek Barzycki “Lisek” to zdolny i pracowity drwal, od kilku lat pracujący w ekipie Romana Markuca. Leśniczy Kazimierz Nóżka mówi o nim: “Najzdolniejszy pilarz młodej generacji. Aktualnie najwybitniejszy pilarz w Bieszczadach.” W tym roku został pełnoprawnym pilarzem. Oprócz pracy w lesie, często pomaga w gospodarstwie ojcu i na wypale u Zygmunta. Kocha Bieszczady i nie wyobraża sobie, aby miał je kiedyś opuścić i wyjechać zagranicę.

Fot. Bartosz Krupa/East News. Przystanek Bieszczady 2017.

Antek Markuc w przeciwieństwie do Liska opuścił Polskę i jak mówi: “wyjechał do Niemiec za chlebem”. Po powrocie znalazł pracę jako stróż w jednym z hoteli nad Soliną. W wolnych chwilach pomaga też ojcu w lesie. Różnice charakterów Antka i Liska są powodem częstych kłótni chłopaków.

 

Drwale Krzysztof i Krystian Strzempkowie

Fot. Bartosz Krupa/East News. Przystanek Bieszczady 2017.

Krzysztof (50 l.) i jego syn Krystian (22 l.) – drwale z Górzanki – w lesie zajmują się ścinką i pozyskaniem drewna. Pracują na górze Durnej, którą wszyscy nazywają przeklętą z powodu wielu legend z okresu I i II wojny światowej. Reprezentują dwa odmienne pokolenia drwali. Krzysztof stara się przyuczyć Krystiana do zawodu, lecz wciąż zmaga się z krnąbrnością dorastającego syna. Dla dwudziestodwuletniego chłopaka praca w lesie jest obowiązkiem i pomocą tacie – wciąż nie ma nawyków, które powinien mieć we krwi zawodowy drwal. Mimo częstych kłótni i ostrej wymiany zdań Strzempkowie mogą polegać tylko na sobie nawzajem.

Fot. Bartosz Krupa/East News. Przystanek Bieszczady 2017.

 

Wypalacz Zygmunt Furdygel i jego żona Stanisława

Fot. Bartosz Krupa/East News. Przystanek Bieszczady 2017.

70-letni Zygmunt, którego widzowie poznali i polubili w 2. serii programu Przystanek Bieszczady, jest jednym z ostatnich wypalaczy węgla drzewnego w Bieszczadach. Pomimo tego, że zawód ten powoli wymiera przez import tańszego węgla z Ukrainy, Zygmuntowi ciężko jest pożegnać się z tym, co robił niemal przez całe życie.

W domu od lat czeka na niego stęskniona żona Stanisława, a jego nieobecność doprowadza często do małżeńskich kłótni…

Fot. Bartosz Krupa/East News. Przystanek Bieszczady 2017.

Stasia, emerytowana salowa, od 47 lat jest żoną Zygmunta. Towarzyska, wesoła. Kocha przejażdżki na skuterze z mężem, na które nie może za bardzo liczyć, bo Zygmunt wciąż pracuje. Kobiecie coraz bardziej doskwiera samotne życie. Do tej pory pokorna i uległa stawia mężowi ultimatum: albo ona, albo wypał!

 

Wypalacz Zbyszek Bisowski

Fot. Bartosz Krupa/East News. Przystanek Bieszczady 2017.

Kolega po fachu Zygmunta Furdygela. Jako wypalacz pracuje od 20 lat. Miał mniej szczęścia niż Zygmunt, bo to właśnie jego wypał zamknięto. Węglarze poznali się zimą. Wtedy szef przysłał Zygmuntowi pomocnika – właśnie Zbyszka Bisowskiego. Przepracowali razem kilka dni, które pełne były wspomnień i filozoficznych życiowych rozmów. Obecnie Zbyszek pracuje w zakładzie produkującym drewno kominkowe, ale jak mówi “Nie lubi pracy pod kamerą”. Na wypale to on ustalał jak i ile, i czy w ogóle ma pracować…

 

Wypalacz Józef Zieliński

Fot. Bartosz Krupa/East News. Przystanek Bieszczady 2017.

Józek (63 l.) pracuje na wypale należącym do Gucwów, w Łopience. Sam zajmuje się czterema beczkami na węgiel, a drewno z pobliskiego zrębu dowozi mu szef. Na brak turystów nie narzeka, odwiedzają go przy okazji zwiedzania cerkwi oddalonej od wypału o 500 metrów. Pochodzi z centralnej Polski, ale to Bieszczady kocha najbardziej.

Józef mimo wielu wcześniejszych zawodów takich jak leśnik czy drwal wybrał uroki i swobodę pracy na wypale węgla. Jest pogodny i zawsze pozytywny, choć jego życie nie jest lekkie. Z radością wita nowego kompana – Zbyszka. W towarzystwie zawsze pracuje się lepiej.

 

Jacek i Przemek Rutkowscy

Budowniczowie domów z bali

Bohaterowie, których widzowie poznali w 2. serii programu Przystanek Bieszczady. Jacek wraz z synem Przemkiem prowadzą rodzinną firmę, która buduje domy z bali.

Jacek jest doświadczonym budowlańcem i prawdziwym mistrzem stawiania konstrukcji bez użycia gwoździ. W domach, które stworzył w ten sposób mieszka w Bieszczadach wielu ludzi. Tej techniki nauczył swojego syna, Przemka.

Fot. Piotr Mizerski

Przemek jest dobrym pracownikiem, ale nadal to po prostu młody chłopak, któremu zdarza się zaspać do pracy lub coś źle wykonać. Wtedy Jacek musi „prostować” syna, żeby firma mogła jakoś funkcjonować.

Po “chudej zimie” Rutkowscy nabierają wiatru w żagle. Przeprowadzają się na większy plac, zainwestowali również w lepszy sprzęt. Dostają duże zlecenia. Przemek zdobył uprawnienia na operatora dźwigu, który znacznie usprawni im pracę. Dzięki temu będą mogli szybciej budować nowe domy.

 

Grzegorz Bury, Piotr Maścidło, Łukasz Piętoń

Osadzeni w Zakładzie Karnym w Łupkowie

Fot. Bartosz Krupa/East News. Przystanek Bieszczady 2017.

Grzegorz Bury odsiaduje wyrok za kradzieże, których dokonał w młodości. Karę odbywa w Zakładzie Karnym w Łupkowie. W Bieszczadach żyje od dziecka, ale w trakcie przerwy w odbywaniu kary ułożył sobie życie w Irlandii, gdzie założył rodzinę. To tylko powiększa jego ból i tęsknotę za wolnością. Ponieważ Zakład Karny w Łupkowie jest zakładem półotwartym, wielu skazanych (w tym Grzegorz Bury) codziennie rano wychodzi do pracy w lesie. Spędzając osiem godzin dziennie w pracy „na wolności” Grzegorz ma wiele okazji, aby ułatwić sobie życie i uciec, ale on woli uczciwie odbyć karę i przez ciężką pracę w lesie utorować sobie drogę do prawdziwej wolności.

Fot. Bartosz Krupa/East News. Przystanek Bieszczady 2017.

Piotr Maścidło (40 l.) odsiaduje wyrok pozbawienia wolności w Zakładzie Karnym w Łupkowie. Razem z Łukaszem Piętoniem pracują na strzelnicy szkoleniowej, gdzie zajmują się pracami porządkowymi. W wolnym czasie rozwija repertuar teatrzyku kukiełkowego „Teatrzyk trzech scen”, który nagradzany jest na różnych festiwalach teatrzyków – ostatnio został nagrodzony w Poznaniu. Piotr to recydywista, ma na swoim koncie poważne przewinienia, jednak teraz największą wartość ma dla niego praca na strzelnicy.

Fot. Bartosz Krupa/East News. Przystanek Bieszczady 2017.

Łukasz Piętoń (35 l.), zwany Byczkiem Fernando, odsiaduje wyrok pozbawienia wolności w Zakładzie Karnym w Łupkowie za oszustwa finansowe w sprzedaży byków. Ze względu na półotwarty charakter zakładu, skazany co dzień chodzi do pracy w pobliskiej strzelnicy. Łukasz zajmuje się również razem z Piotrem Maścidło teatrzykiem kukiełkowym, z którym jeździ po całej Polsce. Ostatnio zdobyli wspólnie nagrodę w Poznaniu. Łukasz to wolny i niespokojny duch, dlatego w każdym miejscu pracy prowokuje kłopoty i konflikty.

 

kpt. Piotr Milan, Zakład Karny w Łupkowie

Fot. Piotr Mizerski

Nad więźniami pieczę sprawuje kpt. Piotr Milan, Zastępca Kierownika Działu Ochrony Zakładu Karnego w Łupkowie. W swoje obowiązki ma wpisane m.in. takie zadania jak rozpoznanie terenu pracy skazanych czy też kontrola samych skazanych w pracy.

 

W pierwszym odcinku trzeciego sezonu pojawili się drwale z Bukowca, pracownicy wypału – Zugmunt i Andrzej, oraz budujący domy z bali Jacek i Przemek Rutkowscy. Jutro, kolejny odcinek, a w nim nowi bohaterowie – Strzempkowie i osadzeni w Łupkowie więźniowie.

Zapraszamy do oglądania!

 

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.