Spełnione “Bieszczadzkie Marzenie” Viktorii Krystosik

Nie zamienię tego miejsca na żadne inne – to jest moje Bieszczadzkie Marzenie. Tak mówi Viktoria Krystosik, właścicielka przepięknego domu „Bieszczadzkie Marzenie – uśmiechnięta, wyciszona kobieta, która wie, że wewnętrzna harmonia to zewnętrzne szczęście i odwrotnie.


Sam środek Bieszczadów, dom wtulony w stok Otrytu, piękno wkoło, nieprzeciętna harmonia nieba i ziemi – ktoś by powiedział, że tutaj jest koniec świata.

Nie ma czegoś takiego, jak koniec świata, tam zwykle jest początek nowego, lepszego świata – opowiada  Viktoria Krystosik.

 26 lat temu zobaczyła Bieszczady i już wiedziała, gdzie będzie jej dom.


Jak mówi „To miejsce dobrze kształtuje charakter. Niczym niezakłócona natura zachwyca, a historia tych gór ma swoje ogromne znaczenie, uczy pokory i szacunku dla przeszłości. Kiedyś mówiono o Bieszczadach, że co gospodarstwo to inne wyznanie – i całkowicie się z tym zgadzam” – opowiada Viktoria.


Mieszkała w Warszawie, długo przebywała w Kanadzie, ukończyła Instytut Integralnej Psychoterapii Gestalt w Krakowie, szkołę Psychoterapii Zorientowanej na Proces oraz dwuletni staż w Młodzieżowym Ośrodku Psychoterapii w Warszawie. I przyszedł moment zwrotny w jej życiu, kiedy uświadomiła sobie, że tak naprawdę nic jej w Warszawie nie trzyma, że może wreszcie spełnić to, o czym marzyła od 26 lat – by zamieszkać w Bieszczadach.


Postawiła piękny dom, w tak pięknym miejscu, że tylko mógłby się przyśnić i zamieszkała wraz z córkami w Chmielu, tu gdzie od początku chciała zamieszkać. Początki były bardzo trudne, dwa lata życia bez wody i prądu w maleńkiej chatce…”ale właśnie to wzbogaciło nas wszystkich w to, co najważniejsze, wzajemne wsparcie i zrozumienie”.

Viktoria, która w Centrum Rozwoju Edukacji w Warszawie ukończyła cykl szkoleń m.in. „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały i jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły”, „Rodzeństwo bez rywalizacji” oraz „Nastolatek”, założyła w Bieszczadzkim Marzeniu w Chmielu szkołę dla rodziców i dzieci rekomendowaną przez  MEN.


Uczymy się o potrzebach dzieci, jak zadbać o ich sferę emocjonalną. Dziecko, bowiem tak się zachowuje, jak się czuje – mówi Viktoria. – I to nieprawdopodobne, jak dobre efekty pracy z młodzieżą i rodzicami osiąga się organizując warsztaty blisko przyrody. Dużo szybciej następuje wyciszenie, nawiązanie kontaktu. Tego nie da się porównać do warsztatów w zamkniętych salach, w dużych ośrodkach. A niestety, współczesny świat składa się z presji, presji, raz jeszcze presji i w końcu depresji.

Obozy te cieszą się ogromnym zainteresowaniem, gdyż każde dziecko jest traktowane indywidualnie, by oprócz zabawy pomóc mu rozwiązywać problemy, nauczyć harmonii życia w zgodzie samym ze sobą i tym, co nas otacza. Piękna idea, z której warto skorzystać, bo nie ma nic bardziej cennego niż uśmiechnięte, kochane dziecko.

Pani Viktoria śmieje się, że najlepszymi psychologami są nasze własne dzieci. Warto je obserwować, słuchać, poddać się ich intuicji – a nie będziemy mieć nigdy problemu z relacjami z nimi.

Dziecko nigdy nie będzie problemem, gdy dorośli nie zrobią z niego problemu. Joga, medytacja, są dla Viktorii sposobem na życie: „W kulturze europejskiej mamy bardzo zaniedbaną strefę emocjonalną i duchową, a mocno nakierowani jesteśmy na wyścig materialny. To błąd, za który płacimy zdrowiem i życiem” – opowiada – “Tak jak karmimy nasze ciało, tak samo trzeba karmić ducha. Może to być medytacja, modlitwa, każdy w swoim sercu musi sobie odpowiedzieć sam.”


Naprawdę warto porozmawiać, pobyć z Viktorią. Czuje się tam niezwykłe ciepło i dobrą aurę otoczenia. W trakcie rozmowy, widać było empatię, siłę i ciągłe marzenia, – które nadal są, rodzą się i jak mówi Viktoria – będą się spełniać – jak Bieszczadzkie Marzenie w Chmielu.

Z Viktorią Krystosik rozmawiała Lidia Tul-Chmielewska

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.