Symbol krzyża w prawosławiu

Widzimy go, tam gdzie się go spodziewamy – przed cerkwią. Wieńczący dachy i hełmy kościołów.

Na początku, krzyż – rzymska szubienica. Z haniebnego znaku śmierci stał się symbolem zbawienia, życia.

Od III wieku jest obecny w sztuce. Jako monogram Chrystusa.  Jest łaciński i grecki. Jest krzyż św. Andrzeja i „Tau” św. Antoniego. Kotwicowy, maltański i lotaryński, kardynalski i papieski. Jest krzyż jerozolimski i „nasz” – jagielloński.

Jest też krzyż prawosławny

Od VI wieku zaczęto przedstawiać na nim Chrystusa, wizerunek rzeźbiony (na Zachodzie) lub malowany (Bizancjum). Chrystus przedstawiany był, jako zmartwychwstały, w królewskiej koronie, w długiej tunice, z nogami przybitymi oddzielnie. Dopiero w XI wieku spotykamy na krzyżu Chrystusa cierpiącego, w koronie cierniowej, z głowa opuszczoną i przepaską na biodrach. Od XIII wieku w Kościele zachodnim zaczęto przedstawiać Chrystusa ze stopami skrzyżowanymi, razem przybitymi.

Są krzyże jednoramienne, jak grecki i łaciński, są dwuramienne krzyże kardynalskie, są też trójramienne – prawosławne.


Krzyż prawosławny wyróżnia pochylone trzecie ramię (na dole). Najdłuższe ramię jest czytelne dla każdego człowieka. To do niego zostały przybite ręce Jezusa. Niewiele krótszym jest przekształcony w ramie „podnóżek”. Najkrótsze – to Piłatowa tablica z wypisaną winą Skazańca.

Duchowność prawosławna pełna jest symboli. Tak jest też z krzyżem. Nie jest on tylko fizycznym odwzorowaniem narzędzia śmierci. Jest symbolem zbawienia, symbolem wiary. Pierwszym katechizmem, ja krótszą definicja cierpienia.


Prawosławny krzyż opowiada o dramacie, który wydarzył się w Golgocie. Nie pomija nikogo, wszak na wzgórzu nad Jerozolimą tego dnia było trzech skazańców. Najbliższe ziemi ramię mówi o dwóch łotrach – dobrym i złym. Jak przechylona szala apokaliptycznej wagi, dla jednego jest „dobrą nowiną”, drugiemu zgoła inny los szykuje. Bardzo czytelny gest.

Jak widać, prawosławny krzyż kieruje uwagę nie tylko na ofiarę Chrystusa, lecz w dużej mierze uświadamia jego historycznym i współczesnym świadkom stojące przed człowiekiem wyzwania.

Są takie krzyże na Podkarpaciu, jak drogowskazy. Pokazują drogę tym, którzy zbłądzili. Warto ich szukać. Jak znaków.

Na podstawie książki: „Oazy Ortodoksji” Jan Gajur

Oprac. Lidia Tul-Chmielewska

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.