Szlakiem bieszczadzkich artystów –  Adam Łysy Glinczewski

Czy kiedykolwiek spotkałeś na swojej drodze człowieka szlachetnego i prostego, nie udającego nikogo? Ja tak 🙂

Od historii, niespełnionej i utraconej miłości rozpoczęło się Jego Bieszczadowanie. Historia bez szczęśliwego zakończenia. Poszukiwanie tej miłości przyciągnęło  w Bieszczady Adama  ŁYSEGO Glinczewskiego, który jest dzisiejszym bohaterem naszego spotkania. W tych górach odnalazł substytut swych młodzieńczych pragnień z książek  J. Londona. Pochłonęły one Łysego bez reszty, iż zamknął swoje życie we Wrocławiu i w 1982 r został w Bieszczadzie na zawsze.

Szewc z zawodu – wrażliwiec z serca. Szlachetność i honor u niego rzecz święta.

Jak opowiada w książce Andrzeja Potockiego „Majster Bieda czyli Zakapiorskie Bieszczady”:

„ …że człowiek pracuje na swój wizerunek przez całe życie. Prawda o nim pozostaje w ludzkiej pamięci i czasem jest gorzka, ale przecież nikt nikomu nie pisze scenariusza jak ma żyć, każdy układa go sobie sam i powinien być świadom wynikających z tego konsekwencji. Bowiem dorosły człowiek odpowiada za siebie, jakim jest i jaki zostanie po nim w ludzkiej pamięci ślad.”

A pseudonim Łysy nadali mu, bo goli głowę na glacę – jest łysy z wyboru 🙂

I tamte dzikie Bieszczady, które pokochał Łysy nie były lekkie i przyjemne dla młodego wówczas chłopaka. Zawód szewca nie zapewniał mu warunków do życia, więc Łysy został drwalem. Była to prawdziwie męska przygoda w jego życiu. Dzięki Zdzichowi Radosowi zaczął rzeźbić. Jego świątki i kapliczki są w wielu miejscach w Bieszczadach, a wiele ludzi zabiera je ze sobą do domu.

Łysy to twórca również charakterystycznej biżuterii oraz oprawianych w poroże noży i pochew. Mało który Zakapior nie ma noża od Łysego.

Oprócz tej różnorodności i charakterystycznego rękodzieła – Łysy to wrażliwość- twarda i męska.

Wrażliwość, szlachetność, wypowiedzenie tego, co niewypowiedziane – dramaty i uniesienia, ból i radość, rozczarowanie i zachwycenie i prostota słów wielkich – wszystko to znajdziemy w wierszach Łysego, których napisał już ponad 300. Stanowią one jego historię pełną refleksji o życiu…

Pisząc wspomnienia

To już przeszłość, odeszło, minęło

Ten nasz świat, w którym młodość jak kwiat,

Pośród chwastów się pięła,

Czar zapachów i tysiące barw.

 

Szkolne dzwonki i dzwony kościołów,

Wyznaczały codzienny nasz rytm.

O posiłki, gdy razem do stołu

Siadał dziadek, ojciec i syn.

 

Ciasta w piecu domowym pieczone,

Dłońmi matek wkładane do blach

I owoce na słońcu suszone,

Aby w święta oddały swój smak.

 

Młode wino , co idzie do głowy

Piwo w beczce z Debiny i sok,

Co zawsze był malinowy

Tamten park, gdzie na randki się szło.

 

Lasy nasze i góry nie takie.

Wszędzie zgiełk, plamy śmieci i strach

Pójść w te miejsca z małym dzieciakiem,

By nie spotkało nas chamstwo i zło.

 

Dobrze usiąść przy flaszce z gorzałką,

Powspominać i przeżyć to znów.

Podgrzać serca, choć jedna zapałką,

No, bo więcej się nie da – i już.

Spotkanie z Łysym na koncercie czy w jego pracowni to zabranie ze sobą mądrego słowa i życiowej puenty, rozgrzanie się jego specyficznym poczuciem humoru.

Adam Glinczewski to idealista, który jeszcze wierzy w takie prawdy jak dobro, uczciwość, szlachetność, wiara i honor. To niesamowicie inteligentny człowiek, spełniony uczuciowo – niewypełniony do końca życiowo.

Jeśli chcesz spotkać Łysego, pogawędzić, posłuchać jak śpiewa i co mówi, jak rzeźbi – odwiedź go w Galerii w Czarnej. Do Adama trafiają ludzie, którzy chcą słuchać o historii nieprzekłamanej, mądrości – niewyczytanej, słów pięknych i prostych. W obecności Łysego poczujesz to, jaki powinien być drugi szlachetny człowiek.

Jeśli jesteś na to przygotowany – to po prostu tam bądź 🙂

Lidia Tul- Chmielewska

 

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.