Tajemnicze schrony „Linii Mołotowa” w Bieszczadach, cz. I

Na pewno słyszeliście o słynnej tzw. „Linii Mołotowa” – jednym z najdłuższych systemów obronnych w Europie, ciągnącym się od Karpat po Bałtyk. Swój początek ma ona w Bieszczadach – tu bowiem, od ówczesnej granicy ZSRR z Węgrami, rozpoczynała się granica radziecko-niemiecka, biegnąca dalej na północ wzdłuż Sanu.

Przystępując do budowy fortyfikacji, sowieccy decydenci podzielili ciągnącą się przez 1300 km granicę zachodnią na 13 rejonów umocnionych. Najbardziej wysuniętym na południe był Przemyski Rejon Umocniony, który na południu opierał się o Bieszczady a na północy graniczył z Raworuskim Rejonem Umocnionym.

Rejony umocnione podzielone były na punkty oporu, które chroniły szczególnie zgrożone odcinki, budowano ponadto umocnienia polowe i pojedyncze schrony. Punkt oporu składał się z kilku lub kilkunastu schronów, zlokalizowanych blisko siebie tak, aby mogły się nawzajem osłaniać.
W bieszczadzkiej część Przemyskiego Rejonu Umocnionego powstały 3 punkty oporu: Punkt Oporu Lesko, Punkt Oporu Załuż oraz Punkt Oporu Olchowce (obecnie dzielnic Sanoka). Tworzyło je po kilknaście żelbetonowych schronów jedno- lub dwukondygnacyjnych, z relacji świadków wynika, że największy z nich zlokalizowany był w Olchowcach, a na jego szczycie znajdowała się kopuła pancerna.
Z zachowanych do dziś stałych umocnień najbardziej na południe wysunięte są dwa schrony polowe na terenie Bóbrki k. Soliny. Pierwszy na ckm, drugi na działo przeciwpancerne 45 mm.
O schronach w punktach oporu opowiemy za tydzień, dziś zajmijmy się tym, co stanęło im naprzeciw. Po zachodniej stronie Sanu Niemcy, doskonale zresztą zorientowani w relizowanej sowieckiej inwestycji obronnej, rozpoczęli bowiem budowę schronów bojowych Granicznego Rejonu Umocnionego „Galicja”. Było ich jednak nieporównywalnie mniej niż tych z sowieckiej strony. Warto tu zresztą dodać, że nazwę Linia Mołotowa nadali umocnieniom właśnie Niemcy. W radzieckiej nomenklaturze nosiła ona nazwę „Umocnień na nowej granicy zachodniej”, czyli powstałej po zajęciu wschodnich terenów II Rzeczypospolitej przez Armię Czerwoną.
Budowy Linii Mołotowa zresztą nie ukończono, lecz w południowej jej części wykonano największą liczbę dzieł obronnych. Uległy one zniszczeniu częściowo podczas walk w 1941r., większość jednak została wysadzona już po zakończeniu działań wojennych, przez żołnierzy Armii Czerwonej, a następnie Wojsko Polskie.

Wracając do niemieckiego Granicznego rejonu Umocnionego „Galicja”. W Bieszczadach zachowało się 5 schronów wchodzących w jego składJeden jest nawet udostępniony jest dla zwiedzających!

Niemiecki schron na zamku w Sanoku:


Prace budowlane przy nowym skrzydle zamku w celu odsłonięcia schronu niemieckiego:

Dwa schrony niemieckie typu Regelbau 512, również wysadzone po wojnie, znajdują się we wsiach Weremeń oraz Huzele koło Leska. Natomiast jeden niemiecki schron kolejowy zachował się przy moście kolejowym na Osławie w Zagórzu – Zasławiu. Pozostałe dwa schrony niemieckie w Sanoku nie zachowały się do dzisiaj.

Już za tydzień przedstawimy tajemnice kolejnych schronów oraz dowiecie się jak bezpiecznie należy je zwiedzać. Poznacie także Szlak Nadsańskich Umocnień.

Robert Bańkosz

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.