“Tołhaje” Stanisław Orłowski

Myśląc o zbójach, myślimy o sympatycznych góralach, którzy swoje życie poświęcili walce o dobro innych. Janosik i tym podobni. Jednak tołhaje, wbrew legendom, nie okradali bogatych by dawać biednym. A jeżeli nie zabijali to tylko dlatego, żeby nie ściągnąć na siebie gniewu rodziny nieboszczyka. Strach przed zemstą wygrywał z zasadami.

Tołhajami nazywano zbójów zamieszkujących wioski na południowych zboczach Karpat (w owym czasie na Węgrzech) i dokonujących rabunków po polskiej, czyli północnej stronie granicznego Beskidu, jak wówczas nazywano Bieszczady i Beskid Niski. Wywodzili się najczęściej z gminu, ale nie brakowało wśród nich uboższych szlachciców czy mieszczan. Zaskakiwać może fakt, że działalność beskidników (tak też nazywano zbójów), to nie był tylko epizod, a trwający około pół wieku proceder. Rzecz działa się bowiem w latach 1340 – 1772.

Stanisław Orłowski chroni od zapomnienia te postaci i opisuje ze szczegółami ich działalność, struktury, życie codzienne, sądy i wyroki, poszczególne grabieże, ale również przybliża obraz epoki, w której przyszło im żyć. Początek książki to część, w której zapoznajemy się z geografią i historią regionu. Opisywane są granice, struktury administracyjne, stosunki między sąsiadującymi państwami oraz sytuacja ekonomiczna w Bieszczadach. W końcu Bieszczady to nie tylko góry, lasy i łąki. A w czasach, gdy tołhaje prowadzili swoją „działalność”, region ten był nawet bardziej niż obecnie zaludniony, ludzie utrzymywali się z hodowli zwierząt i rolnictwa, a szlachta miała się całkiem dobrze. Przez Bieszczady przechodziło kilka szlaków handlowych.

„Tołhaje czyli zbóje w Bieszczadach” przypomina bardziej pracę naukową niż luźną opowieść o minionych czasach, jednak dzięki temu otrzymujemy naprawdę solidną dawkę wiedzy, okraszoną wieloma fotografiami i szkicami. Autor zadbał o przedstawienie miejsc, ludzi, ich atrybutów, strojów i narzędzi. Opisał bardzo szczegółowo stan majątków na które napadali tołhaje, okazje, których nie chcieli przegapić i schemat ich działania.

Całość to kompendium wiedzy, które warto mieć na półce, aby poznać ważną część historii Bieszczad. Porównać to, co znamy, z tym co było naprawdę. Autor zasięgnął do wielu źródeł, by jak najlepiej oddać klimat tamtych czasów i by zachować możliwie największą zgodność z faktami. Warto to docenić i przekonać się, jak to było być tołhajem. I dlaczego nie przetrwali oni do czasów obecnych.

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.