Tyskowa – nieistniejąca wieś

Zabudowania Tyskowej rozciągały się w górnej części doliny. Stała tutaj cerkiew, był dwór i folwark. Pozostały tylko, zarastające pola i ślady po cerkwi i nagrobkach.

Po wielu z nich mamy tylko nazwy na mapie. Czasem w niektórych jest kilka domów, może jeden….. Wiele z nich zostały całkowicie pochłonięte przez przyrodę. Mówimy o nieistniejących wsiach, które w Bieszczadach mają zapisane jedynie nazwy. Czasem są to piwnice, czasem krzyże zarośniętych cmentarzy, czasem kamienie po cerkwiach.  A w wielu przypadkach, nie ma śladu, prócz pozostałościach zdziczałych drzew owocowych. Dorobek pokoleń ludzi, odzyskany przez przyrodę….

Zapraszam na kilka chwil do wsi Tyskowa

Dojechać można tutaj i od strony Wołkowyi jak i od Stężnicy. Wieś znajdowała się w dolinie, do której można dojść – nie dojechać, bo jest zakaz wjazdu, ponadto za wypałem mamy szlaban z napisem TEREN PRYWATNY (niestety). Wędrując w kierunku dawnej wsi, widzimy ślady zarastających łąk, gdzie na zboczach i w dolince była niegdyś wieś Tyskowa.

Założona przed 1552 rokiem, założona przez Balów. Była to nie wielka wieś, większości mieszkali tutaj Rusini, Polacy i Żydzi.

W dolinie pozostały ślady po cmentarzu i cerkwisku. Zobaczyć możemy dość zadbane nagrobki rodziny Budzińskich.

Stała tutaj niegdyś cerkiew pw. św Michała Archanioła, zbudowana w 1837 roku, zniszczona w 1947 roku. Nagrobki i podmurówka, zarośnięta i zniszczona. Jednak w lipcu -sierpniu br., cerkwisko zostało uprzątnięte, odkrzaczone i uporządkowane.

Postawiono krzyż. Zniknęła jednak tablica upamiętniająca, historie wysiedlonych.

Wieś podzieliła losy wielu innych, mieszkańcy po wojnie zostali wywiezieni część na Ukrainę, część na Ziemie Odzyskane. Wieś została całkowicie opustoszała. Zostały tutaj dwa baraki po wypasie bydła z czasów PGR. Jedynie okolice ożywia jeden z większych wypałów węgla drzewnego.

Warto chwilkę przystanąć przy zapomnianym cmentarzu, nieistniejącej cerkwi. Miejsce łatwe, by w nie dotrzeć, niewiele jest takich miejsc w Bieszczadach. Często są albo bardzo odległe, albo tak zarośnięte, że nie sposób się tam dostać w porze letniej, ze względu na roślinność.

Po sąsiedzku mamy także kompletnie wyludniona wieś Radziejową. Idąc dalej od Tyskowej, dojdziemy do przełęczy Hyrcza, a stamtąd w lewo do kolejnej wysiedlonej wsi – Łopienki. W prawo dostaniemy się na Korbanię.

Miejsce piękne na wyciszenie, samotny spacer i chwile refleksji.

Lidia Tul-Chmielewska

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.