Wigilia w dawnej obrzędowości

W tak wyjątkowe, magiczne i pełne refleksji, spędzane w towarzystwie najbliższych święta zapraszamy Was do podróży, podczas której poznacie bliżej Wigilię, Boże Narodzenie i Świętego Szczepana w dawnych wierzeniach i zwyczajach na podstawie książek: „Bieszczadzkie Motywy Roślinne – między światem żywych, a krainą zmarłych” Adama Szarego oraz „Ludowe obrzędy doroczne w Polsce południowo-wschodniej” Andrzeja Karczmarzewskiego. 

OWOCE, WARZYWA, ZBOŻA

Trudna jest czasem do określenia jednoznaczna granica między wymową magiczną, a symboliczną – szczególnie dotyczyło to roślin wprzęgniętych w całoroczny rytm obrzędów, w czasie których ścierały się ludowe wierzenia z chrześcijańską symboliką…

Wigilia Bożego Narodzenia – 24 grudnia – w Bieszczadach znana też pod nazwą „Swiatyj Wieczir”. W skład stałych składników roślinnych do przygotowania wieczerzy były i często nadal są między innymi: kapusta, groch, bób, pszenica, owies – barszcz owsiany, kartofle – bandurki, czosnek, konopie, orzechy laskowe oraz suszone śliwkigruszki i jabłka.

Podłogę lub glinianą polepę wyścielano w izbie słomą lub sianem, co miało urodzaj zapewnić, ale też czynić wygodę dla dusz zmarłych, które zechcą na czas świąt chyżę odwiedzić. Ponadto w siano lub słomę wrzucano orzechy laskowe, a ich późniejsze wyszukiwanie było dodatkową atrakcją dla dzieci.

Przy stajni, często na stercie gnoju, zatykano wierzchołek jodełki, który miał domostwo przed wilkami chronić. W tym dniu odymiano chałupę i obróbki palonymi ziołami.

Adam Szary

OD RANA DO WIECZORA

Od małego powtarzano mi: “jaka wigilia – taki cały rok”. Głównie chodziło o to, bym nie kłóciła się z rodzeństwem. Dawniej jednak to powiedzenie miało dużo większe znaczenie dla mieszkańców Polski południowo-wschodniej.

Przede wszystkim, gospodarz musiał wstać bardzo wcześnie rano, aby zdążyć ze wszystkimi czynnościami, mającymi uchronić go od klęsk w nadchodzącym roku. Musiał myśleć o zabezpieczeniu plonów od zarazy (od światła składowana pszenica miała sinieć), pamiętać, aby nic w dzień wigilii nie ubywało, a najlepiej aby choćby kilka gałązek z lasu przybyło. Największy dobrobyt czekał tych, którym udało się coś pożyczyć od Żyda.

Kobietom nie wolno było się kłócić, a podczas pracy cały czas musiały się krzątać i do samej kolacji wigilijnej nie mogły nawet na chwilę usiąść. Dodatkowo, kobieta jako pierwszy gość w dniu wigilii to było coś nie do przyjęcia. Dlatego z samego rana posyłano chłopców w gościnę (połaźników), aby uprzedzić roztargnione kobiety, które np. przyszłyby rano pożyczać mąkę. A propos pożyczania, w dzień wigilii niczego nie mogło ubyć. Dlatego często “oszukiwano” los i odłożone dzień wcześniej produkty (zboże, mąkę, ogólnie jedzenie) ostentacyjnie zwracano na swoje miejsce w dzień wigilii.

Przesądów było wiele, w każdym regionie inne. Czasami nawet sprzeczne pomiędzy sąsiednimi terenami. W Rzeszowskiem wizyta kobiety z samego rana była dobrze widziana bo zapowiadała, że w nowym roku będą się rodziły cieliczki lub kokoszki – natomiast, gdy pierwszy zawitał mężczyzna, miały się rodzić byczki lub koguciki. Wszędzie indziej kobiety wręcz od domu odpędzano.

Znaki widziano na niebie i na ziemi. Pogoda w dniu wigilii wróżyła urodzaj lub jego brak. Ale ten przesąd i do teraz pojawia się przy rozmowach. Natomiast dawniej nawet ilość kichnięć miała znaczenie.

Nie zapominano też o zmarłych. Ich dusze miały w noc wigilijną wracać do domów na całe święta (dawniej Gody), stąd świeczki w oknach i dodatkowe nakrycia. Na Łemkowszczyźnie zostawiano przy stole tyle wolnych miejsc, ilu było zmarłych w rodzinie.

A gdy w chacie mieszkały też zwierzęta, wyczekiwano ich słów. I z podwieszonymi pod sufitem czubkami jodełek, tzw. kręgołkami, siedząc wygodnie na sianie, śpiewano kolędy i biesiadowano w gronie bliskich i znajomych aż do późnej nocy. A potem wszyscy zasypiali na sianie, ponieważ łóżka zostawiano dla przybyłych dusz zmarłych…

Marta Kusz

 

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.