Wszystkich Świętych – wierzenia i zwyczaje w dawnej obrzędowości

W tak wyjątkowy i pełen zadumy dzień zapraszamy Was do wyjątkowej podróży podczas której poznacie bliżej Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny w dawnych wierzeniach i zwyczajach „roślinnych” – szerzej opisanych w książce Adama Szarego „Bieszczadzkie Motywy Roślinne – między światem żywych, a krainą zmarłych”

Trudna jest czasem do określenia jednoznaczna granica między wymową magiczną, a symboliczną – szczególnie dotyczyło to roślin wprzęgniętych w całoroczny rytm obrzędów, w czasie których ścierały się ludowe wierzenia z chrześcijańską symboliką.

Wszystkich Świętych – 1 listopada. Pierwotnie w Kościele obchodzono w tym dniu pamiątkę męczenników, natomiast wśród ludu całkiem równolegle – w tym samym czasie – czcią otaczano dusze zmarłych krewnych. Tradycje związane ze zdobieniem grobów kwiatami, wiązankami, wieńcami pojawiły się stosunkowo niedawno.

Pamiętam jeszcze z dzieciństwa jak każda ziemna mogiła obłożona być musiała iglastymi gałązkami – głównie świerka i jodły. Z tych gałązek wykonywało się także wieńce i stroiki – czasem używano także jałowca, a w ostatnich latach żywotnika.

Jako stały element dekoracyjny wpisały się na grobach owoce miechunki – symbol duszy.

Dziś oczywiście trudno sobie wyobrazić to święto bez chryzantem i astrów – symbol Słońca i Chrystusa, w postaci ciętej lub doniczkowej.

Tradycyjnymi gatunkami jesiennych kwiatów były te najpóźniej kwitnące astry: michałki, marcinki. Obecnie są także wrzosy i cała gama nowych gatunków ozdobnych.

Dzień Zaduszny – 2 listopada. Same Zaduszki mają w świecie słowiańskim bardzo długą tradycję, sięgającą czasów pogańskich. Świętowanie związane było z odprawianiem rytualnej uczty na grobach przodków. Ludzie rozpalali ogień, jedli i pili, po czym zostawili jedzenie na grobie i wylewali na mogiłę niedopity alkohol. W tym czasie obowiązywał post, więc głównymi potrawami były zbliżone do wieczerzy wigilijnej: kapusta, bób, kasza, kutia, pierogi, barszcz.

Na grobie zostawiano też jajka, które miały tu szczególnie symboliczną wymowę odrodzenia.

Nie wolno było wnosić na cmentarz żadnego mięsa, gdyż pochodziło ze świata żywych. Jeszcze w XIX wieku żywotna była wiara, że trzeba jadłem i napojem pokrzepić duszę – wspomagając je w ten sposób w drodze do wiecznego zbawienia. Wieczorem zostawiano też uchylone drzwi, by dusze mogły domostwo odwiedzić. Na cmentarzach, jak również na rozstajach i w obejściach rozpalano ogniska, by duszom wskazać drogę. To dało początek późniejszym tradycjom zapalania zniczy.

Adam Szary 

 

Zapraszamy do poszerzania tej wiedzy na temat dawnych obrzędowości w Bieszczadach z książką „Bieszczadzkie Motywy Roślinne – między światem żywych, a krainą zmarłych” 🙂 

 

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.