Żmije w Bieszczadach

Zwierzęcym symbolem Bieszczadów, oprócz wilków i niedźwiedzi, są bez wątpienia także żmije, o czym co roku przypominają nam media.  I chociaż gady te kojarzą się prawie wszystkim z upalną i słoneczną letnią aurą, to jednak pora ich godów przypada na okres wiosenny. Najczęściej gody rozpoczynają się na przełomie kwietnia i maja.

Pełna nazwa tego zwierzęcia brzmi żmija zygzakowata, co ma związek z charakterystycznym rysunkiem, jaki najczęściej można zaobserwować na grzbietowej części tego węża.

W naturze zazwyczaj obserwujemy dwie odmiany barwne żmii zygzakowatej – brązową i popielatą, (co widać na załączonych zdjęciach). Osobniki zabarwione na kolor brązowy bywają także nazywane „miedziankami” i często uchodzą za wyjątkowo jadowitą odmianę tego węża, co nie jest prawdą.

żmije w Bieszczadach

żmije w Bieszczadach
fot.: Mariusz Strusiewicz

W Bieszczadach można się również natknąć na pozbawione zygzaków, prawie jednolicie czarne osobniki, to tzw. odmiana melanistyczna. W naturze widywałem je bardzo rzadko, a jak podaje literatura, najczęściej w Polsce, tak zabarwione żmije można spotkać właśnie w naszej części gór. Oprócz tego głowa tego zwierzęcia ma zarys trójkątny, zaś źrenica oka jest pionowa – o ile ktoś z turystów, w ogóle chciałby spojrzeć temu gadowi prosto w oczy.

Zdarzają się także pomyłki z zaskrońcami, u których także spotyka się osobniki o jednolicie ciemnym, melanistycznym zabarwieniu ciała. Żmije najchętniej zamieszkują południowe, nasłonecznione zbocza, polany i skraje lasów, ale należą do tzw. gatunków kosmopolitycznych, więc spektrum miejsc, w których można się na nie natknąć jest dość szerokie. Mogą to być także podmokłe łąki, jak też przydomowe ogródki ze stosami kamieni lub piwnice. W Bieszczadach  żmije widuje się również na połoninach, choć nie za często.

żmije w Bieszczadach
fot.: Zygmunt Krasowski

W maju i czerwcu możemy się spodziewać dużej ruchliwości żmij, z uwagi na wspomniany okres godowy. Zwierzęta mogą wykazywać większą niż latem ruchliwość, a między samcami może czasem dochodzić do walk. Z uwagi na to, że żmije zygzakowate to jedyne występuje w Polsce jadowite gady, wzbudzają wśród turystów często wiele obaw i lęków. Jednak samo spotkanie żmij na szlaku nie oznacza od razu rychłej wizyty w szpitalu. Natomiast nadepnięcie jak najbardziej. Należy więc patrzeć pod nogi i wystrzegać się bliskich spotkań z tymi gadami.

Najlepszą radą dla wybierających się na wędrówki na przełaj, poza utartymi trasami, jest noszenie wysokich, poza kostkę, butów trekkingowych, które zabezpieczają przed ewentualnym ukąszeniem. Byłem kiedyś świadkiem ukąszenia przez żmiję jednej pani w kciuk. Na szczęście skończyło się niegroźnie, na prostej wizycie w szpitalu i podaniu środków dezynfekujących ranę i pobycie na obserwacji. Jak się później okazało, pani ta próbowała gołą ręką wyjąć małą żmiję z ziemnej norki, pociągając ją za ogon. Trudno się, więc dziwić reakcji zwierzęcia.

żmije w Bieszczadach
fot.: Mariusz Strusiewicz
żmije w Bieszczadach
fot.: Zygmunt Krasowski

Ciekawie wygląda rozród żmij, które zaliczane są do tzw. gatunków jajożyworodnych.  Oznacza to, że zapłodnienie i rozwój odbywa się w ciele matki,  młode osobniki rodzą się  na przełomie lipca i sierpnia. Żmije są najbardziej aktywne w nocy, kiedy to polują na małe gryzonie. Używają w tym celu jadu, który wstrzyknięty do ciała ofiary powoduje jej szybki paraliż.

Dla dorosłego człowieka ewentualnie ukąszenie przez żmiję nie powinno być groźne dla życia. Należy jednak starać się o ograniczenie przepływu krwi w pobliżu miejsca ukąszenia j jak najszybciej udać się do lekarza lub wezwać pomoc w górach. Wygrzewające się na słońcu żmije można najczęściej zaobserwować późnym latem i jesienią, gdy temperatura otoczenia w nocy mocno spada i zwierzęta potrzebują dodatkowego źródła ciepła.

Grzegorz Sitko

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.