Znalazłem swoją „małą Syberię” – Romuald Koperski

5 marca na świetlicy GOKSiT w Polańczyku, odbyło się spotkanie ze znanym podróżnikiem i pisarzem Romualdem Koperskim. Niezwykły to człowiek, pełen pasji, wewnętrznego ognia i skromności.

Zaprosiłam Romualda Koperskiego, by poznał Bieszczady, nie tylko od strony pięknych krajobrazów, uroków tej ziemi, ale przede wszystkim – od strony ludzi. Tych niezwykłych, dobrych i życzliwych, a Ci ludzie nie zawiedli – jak zawsze.

Podróżnik, który zna Syberię, przejechał ją wzdłuż i wszerz – poznał ludzi, którzy zmagają się z wrogością i srogością natury – a mimo to mają w sobie ogromne pokłady serdeczności.  I takich ludzi, poznał tutaj w Bieszczadach.

Romuald Koperski – podróżnik, przewodnik po Syberii, pionier wypraw samochodowych, po rozległych terenach Syberii, pilot samolotowy I klasy, pisarz, dziennikarz reportażysta, fotograf, myśliwy, nurek oraz muzyk pianista. Rekordzista Guinnessa.

Autor naprawdę wspaniałych książek „Pojedynek z Syberią”, przez „Syberię na gapę”, „1001 Obrazów Syberii”, „Syberia Zimowa Odyseja”. Za samotny spływ gumowym pontonem najdłuższą syberyjską rzeką Leną, otrzymał prestiżową nagrodę „Kolosa” oraz tytuł Podróżnika Roku 1999.

Jest pomysłodawcą oraz organizatorem czterech edycji rajdu samochodowego „Transsyberia”, w tym najdłuższego i najtrudniejszego rajdu samochodowego na świecie – „ Transsyberia- Gigant 2004 na trasie Atlantyk- Pacyfik – Atlantyk liczącego 30.000 km.

Można by wiele jeszcze wymieniać osiągnięć i niezwykłych faktów o Romku.

Wystarczyło pobyć przez dwie godziny na jego prelekcji, by zrozumieć ile w tym człowieku jest pasji.

Prywatne spotkania, m.in. w „Zagrodzie Chryszczata”, dały nam obraz człowieka, który powinien mieć możliwość spotykania się zwłaszcza z młodzieżą, by pokazać czym jest pasja, odwaga, szacunek, serdeczność i pokora.

Niezwykły to człowiek, zachwycił się Bieszczadami i ludźmi, których tutaj spotkał. Wracając do Gdańska – skąd pochodzi – zabrał bagaż dobrego słowa, pozytywnej energii i wspomnień. Zabrał obrazy ludzi, którzy przywitali go tutaj, jak powinno się witać drugiego człowieka. I taki obraz Bieszczad –  ten wielki podróżnik –  zabrał ze sobą. I wróci tutaj. Jak mówi – na zawsze!

Warto było spotkać takiego człowieka jak on, a dobro do dobrego wraca – Bieszczady oddały mu swoją pozytywna energię. Wyjeżdżając i żegnając się z nami, powiedział, że kochał zawsze Syberię i ludzi tam mieszkających, że nigdzie takich jak tam – nie spotkał. Aż do teraz. Teraz wie, że, aby spotkać dobro, nie musi jechać na Syberię – wystarczy przyjechać Bieszczady.

Lidia Tul-Chmielewska

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.